Były rumuński premier posiedzi sobie dwa lata
Prawo
Były premier Rumunii Adrian Nastase usłyszał wczoraj wyrok dwóch lat więzienia i konfiskaty 40 tys. lei (39 tys. zł) za nielegalne finansowanie swojej kampanii prezydenckiej w 2004 r. Kandydat postkomunistów przegrał wówczas drugą turę wyborów, zdobywając 48,8 proc. głosów.
Prokuratorzy udowodnili Nastasemu, że jako szef rządu zmuszał państwowe agencje i firmy do uczestnictwa w sympozjum "Trofelul calitatii" (trofeum jakości) dotyczącym warunków pracy w branży budowlanej. Udział w konferencji był płatny, a pieniądze w ten sposób pozyskane (70 mld starych lei sprzed denominacji, czyli 6,9 mln zł) najpierw trafiły na konta czterech firm związanych z ludźmi z otoczenia Partii Socjaldemokratycznej, a następnie posłużyły sfinansowaniu kampanii prezydenckiej Nastasego. Razem z ekspremierem wyroki usłyszało też jego czterech współpracowników.
Sam Nastase nie przyznaje się do winy, oskarżając o inspirowanie procesu i naciski na sędziów swojego rywala z 2004 r., obecnego prezydenta Traiana Basescu. - Zwycięzca chce się zemścić na pokonanym - mówił wczoraj dawny premier. Wyrok nie jest prawomocny i podlega apelacji do specjalnego kolegium pięciu sędziów sądu najwyższego.
Kilka tygodni temu socjaldemokrata został oczyszczony z zarzutów w innym procesie, znanym jako afera ciotki Tamary. Premier był oskarżony o wręczenie łapówki w zamian za utrącenie śledztwa w sprawie rachunku, na którym żona Nastasego Dana zgromadziła 400 tys. dol. Rodzina Nastase twierdzi, że pieniądze pochodziły ze sprzedaży zbiorów malarstwa i książek ciotki Dany Nastase.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu