Dziennik Gazeta Prawana logo

Niezdrowe relacje z Rosją

26 czerwca 2018

Rosyjskie służby fitosanitarne właśnie odkryły w większości sprowadzanych z Polski owoców podwyższone stężenie azotanów. Pech chciał, że zaledwie dwa tygodnie wcześniej w mrożonej wołowinie i szpiku wieprzowym z naszego kraju Rosjanie wykryli m.in. bakterię E. coli. Szef Rossielchoznadzoru mówił wówczas, że odkrycie to podważa ogólną wiarygodność naszych służb weterynaryjnych.

W jedno podobne wydarzenie można by jeszcze uwierzyć. W dwa - już trudniej, zwłaszcza że dotyczą tak różnych produktów, jak maliny i mrożone mięso. Tym bardziej że zazwyczaj rosyjskie służby odkrywają nieprawidłowości w żywności z państw, które w jakiś sposób Rosji podpadły. Mogliby o tym zaświadczyć producenci łotewskich szprotów, gruzińskiej wody Borżomi, mołdawskich win czy białoruskiego mleka.

Powstaje więc pytanie, o co tym razem chodzi Moskwie. Być może Kreml mści się za kłody rzucane pod nogi rosyjskiemu Acronowi w jego staraniach o przejęcie tarnowskich Azotów. Możliwe, że to ciąg dalszy dość niejasnej gry o drugą nitkę Jamału. A może po prostu odprysk gry wymierzonej w integracyjne zamiary Ukrainy, która ani myśli ulec Kremlowi i przystąpić do firmowanej przez niego unii celnej, zamiast tego dążąc do podpisania z UE umowy o stowarzyszeniu.

Jedno jest pewne: zadekretowana odgórnie jeszcze w 2009 r. odwilż w stosunkach polsko-rosyjskich na niewiele się zdała. Każdy, kto kiedykolwiek negocjował jakąkolwiek umowę z Rosjanami, powie jedno: gdy czują oni, że ich partner się cofa, uznają to za słabość i naciskają dalej. Symbolem, że Moskwa postrzega odwilż z Polską nie na zasadach partnerskich, był prezent wręczony przez Władimira Putina Donaldowi Tuskowi podczas obchodów 60. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Była nim - o czym wiemy dzięki ujawnionemu przez WikiLeaks szyfrogramowi amerykańskiej ambasady w Warszawie - kopia wydanej wówczas przez rosyjski wywiad książki, oskarżającej Polskę o współodpowiedzialność za wywołanie wojny z III Rzeszą.

Splunięcie w twarz to mało powiedziane. Najwyraźniej jednak nie dało do myślenia architektom naszej dyplomacji. Pewnie przyćmił je rzekomy sukces, którym było zniesienie po wygranej PO w wyborach 2007 r. embarga na mięso. W rzeczywistości było to pyrrusowe zwycięstwo. Pyrrusowe, bo odniesione na rosyjskich warunkach. Po wprowadzeniu przez Rosję zakazu wwozu mięsa w 2005 r. rządowi PiS udało się umiędzynarodowić sprawę, czyniąc z niej problem unijno-, a nie jedynie polsko-rosyjski. Rosja zniosła embargo, gdy Tusk zgodził się wrócić do poziomu bilateralnego.

Dzisiaj jesteśmy prawie w punkcie wyjścia. Prawie, bo na razie nie ma mowy o pełnym embargu, ale raczej permanentnym rzucaniu kłód pod nogi polskich eksporterów, przynajmniej na razie. Zbliżenie z Rosją zakończyło się fiaskiem. Czas uznać je za niebyłe i zastanowić się, co dalej z polską polityką wschodnią.

@RY1@i02/2013/165/i02.2013.165.00000060c.802.jpg@RY2@

Michał Potocki zastępca szefa działu życie gospodarcze kraj i świat

Michał Potocki

zastępca szefa działu życie gospodarcze kraj i świat

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.