Cały świat żegna Żelazną Damę
Margaret Thatcher, jedyna kobieta na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii, zmarła wczoraj w Londynie wskutek doznanego wylewu. Miała 87 lat
W jednej kwestii zwolennicy i przeciwnicy Margaret Thatcher się zgadzają - w powojennej historii Wielkiej Brytanii nie było polityka, który wywarł równie znaczący wpływ na losy kraju co ona. I nie chodzi tu tylko o to, że przed jej czasami kobiety w polityce były rzadkością ani że rządziła dłużej niż wszyscy brytyjscy premierzy w XX i XXI w.
- Margaret Thatcher osiągnęła sukces na przekór wszystkim przeciwnościom. Prawda jest taka, że ona nie tylko kierowała naszym krajem - ona uratowała nasz kraj - powiedział wczoraj obecny premier Wielkiej Brytanii i lider Partii Konserwatywnej, który przerwał z powodu jej śmierci wizytę w Hiszpanii.
Nie ma w tych słowach wiele przesady. W 1979 r., gdy Thatcher - córka sklepikarza z Lincolnshire i chemiczka z wykształcenia - obejmowała władzę, Wielka Brytania była w zapaści gospodarczej bez porównania głębszej niż obecny kryzys. W drugiej połowie lat 70. tydzień pracy skrócono do trzech dni, a zimą były przerwy w dostawach prądu. Gdy Thatcher ustępowała w listopadzie 1990 r., Wyspy były nowoczesną, postindustrialną gospodarką z londyńskim City wyrastającym na światowe centrum finansowe, a odsetek Brytyjczyków będących właścicielami swoich domów był wyższy niż kiedykolwiek.
Wcale jednak nie było tak, że jej wolnorynkowa polityka - której fundamentami były walka z inflacją, ograniczenie wydatków państwa i prywatyzacja państwowych przedsiębiorstw - zadziałały od razu. Początkowo przyniosły jeszcze większe załamanie - w 1980 r. bezrobocie przekroczyło 3 mln osób, zaś w 1981 r. poparcie dla premier spadło do 25 proc., co było rekordem w historii sondaży. Jednak rok później gospodarka ruszyła z miejsca i rozwijała się praktycznie bez przerwy do początku obecnego kryzysu. Do tego wiosną 1982 r. doszła wywołana przez Argentynę wojna o Falklandy, która w pogrążonych w marazmie Brytyjczykach obudziła falę dawno niewidzianego patriotyzmu i wiary we własny kraj. Efekt był taki, że Thatcher jeszcze dwukrotnie, i to bardzo zdecydowanie, wygrała wybory parlamentarne.
Wojna o Falklandy była jednym z niewielu momentów jej rządów, w których miała autentyczne poparcie całego narodu. Podobnie było jeszcze w polityce zagranicznej, szczególnie w twardym stanowisku wobec Związku Sowieckiego, co walnie przyczyniło się do upadku komunizmu, i niemal równie twardym wobec rodzącej się Unii Europejskiej. Dla sporej części Brytyjczyków była premier pozostanie na zawsze symbolem bezwzględnego tłumienia strajków górniczych, zamykania nierentownych zakładów przemysłowych czy bezkompromisowej polityki wobec IRA, a jej polityka gospodarcza zwiększyła nierówności społeczne.
Historia raczej przyzna rację jej zwolennikom, o czym najlepiej świadczy to, że jej główni polityczni oponenci, czyli laburzyści, zaakceptowali po latach główne zasady wolnego rynku, wycofali się z pomysłów renacjonalizacji gospodarki, a wewnątrz Unii bronili pozycji City. Sama Thatcher była jednak coraz mniej tego świadoma - ze względu na postępującą demencję w 2002 r. wycofała się z życia publicznego.
@RY1@i02/2013/069/i02.2013.069.000000700.802.jpg@RY2@
ap
Margaret Thatcher aż trzykrotnie wygrała wybory
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu