Republikanie nie mają pomysłu na siebie
Po dwóch porażkach w walce o Biały Dom Partia Republikańska jest w defensywie. Więcej: cierpi na kryzys tożsamości
Ponad 8000 republikańskich działaczy - członków Kongresu i legislatur stanowych oraz różnych afiliowanych przy partii organizacji - rozpoczyna dziś w Waszyngtonie trzydniową konferencję mającą na celu określić, w którą stronę powinna zmierzać GOP (Grand Old Party).
Conservative Political Action Conference to najważniejsze doroczne zebranie republikanów w roku, w którym nie odbywają się wybory prezydenckie. Teraz jest ono szczególnie istotne, bo cztery miesiące po przegranej Mitta Romneya z Obamą partia potrzebuje nowej strategii, wręcz nowego samookreślenia się. Tym bardziej że, jak pokazują sondaże, wyborcy odwrócili się od republikanów. Według 62 proc. ankietowanych utracili oni kontakt ze zwykłymi ludźmi, podczas gdy o demokratach to samo mówi 46 proc. Dla 52 proc. republikanie są zbyt radykalni, zaś demokraci - dla 39 proc.
W czasach Ronalda Reagana republikanów definiowały trzy podstawowe kwestie - przywiązanie do zasad wolnego rynku, do tradycyjnych wartości społecznych i wiara w militarne przywództwo Ameryki. Dziś w zasadzie żadna z nich nie jest przyjmowana bezwarunkowo. Najłatwiej byłoby budować tożsamość republikańską wokół sprawy zmniejszania długu publicznego, co próbuje robić kandydat na wiceprezydenta u boku Romneya, senator Paul Ryan. Problem jednak w tym, że w sporze, czy deficyt zmniejszać tylko cięciami, czy także podnoszeniem podatków, większość Amerykanów przyznawała rację demokratom i to republikanów obwinia o doprowadzenie do klifu fiskalnego. Podobnie z pozostałymi dwoma filarami. Poparcie dla wojen w Afganistanie i Iraku spadało z roku na rok, zresztą na zbrojenia Ameryka nie ma dziś pieniędzy. Zaś w kwestiach światopoglądowych nawet wśród republikanów zdarzają się głosy wzywające do zmiany stanowiska wobec aborcji czy związków homoseksualnych.
Na dodatek ze względu na demografię republikanie, jeśli chcą odzyskać Biały Dom, muszą wyjść poza tradycyjny elektorat, czyli bogatych białych protestantów anglosaskiego pochodzenia, którzy już teraz stanowią mniej niż połowę społeczeństwa. Ale Latynosów czy Afroamerykanów trudno przyciągnąć tradycyjnymi hasłami, tym bardziej że do niedawna republikanie opowiadali się też za ostrą kontrolą imigracji. Z tym że szerokie otwarcie się na mniejszości spowoduje jeszcze większy problem z republikańską tożsamością.
@RY1@i02/2013/052/i02.2013.052.00000060b.802.jpg@RY2@
ap
Senator Ryan i reszta republikanów szukają nowej tożsamości
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu