Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowy sekretarz USA zignorował Brukselę

30 czerwca 2018

Ameryka rozwija relacje z mocarstwami, nie wierząc w solidarną politykę UE

Nowy sekretarz stanu USA John Kerry rozpoczął wczoraj podróż po Europie. Na liście stolic zabrakło jednak Brukseli. Waszyngton dostrzegł spadek znaczenia formalnych instytucji unijnych kosztem najsilniejszych państw członkowskich.

Poprzedniczka Kerryego Hillary Clinton w ramach pierwszej wizyty zagranicznej odwiedziła Japonię, Indonezję, Koreę Południową i Chiny. Teraz wybór padł na Stary Kontynent, co mogłoby być symbolem wzrostu rangi stosunków z Europą podczas drugiej kadencji Baracka Obamy. Zwłaszcza że Kerry jest postrzegany jako zwolennik pogłębienia więzów transatlantyckich - "Der Spiegel" nazwał go nawet ostatnim fanem Europy. - Chcemy większego zaangażowania Europy i sądzimy, że Europa jako partner może dać z siebie więcej - mówił Kerry przed dwoma tygodniami. - Sekretarz jest bardzo zadowolony, że pierwszą wizytę zagraniczną spędzi z europejskimi partnerami - dodawał podczas podróży samolotem przez Atlantyk wysoko postawiony urzędnik Departamentu Stanu.

Tyle że przez Europę Biały Dom rozumie nie urzędników Unii Europejskiej, ale koncert euromocarstw - choć mogłoby się wydawać, że po traktacie lizbońskim, na mocy którego powołano Hermana Van Rompuya jako stałego przewodniczącego Rady, spełniły się amerykańskie oczekiwania jednego telefonu do Europy. Kerry rozpoczął podróż w niedzielę wieczorem od Londynu, po czym odwiedzi jeszcze Berlin, Paryż i Rzym. W stolicy Niemiec szef amerykańskiej dyplomacji spotka się też ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem. Na marginesie - do tej pory to właśnie Rosja była często oskarżana o rozgrywanie unijnych stolic między sobą przy ignorowaniu roli instytucji wspólnotowych.

W Londynie Kerry rozmawia o odżywającym sporze brytyjsko-argentyńskim o przynależność Falklandów, w Niemczech ma poruszyć temat współpracy transatlantyckiej, a we Francji - interwencji tego kraju w Mali. Z kolei spotkanie w Rzymie będzie poświęcone wsparciu dla syryjskiej zbrojnej opozycji. Później przyjdzie pora na bliskowschodnich partnerów USA: kolejno Turcję, Egipt, Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar.

Brukselscy urzędnicy oficjalnie nabrali wody w usta, ale nieformalnie nikt nie ukrywa rozczarowania. Tym bardziej po niedawnej mowie o stanie państwa Obamy, w której prezydent ogłosił, iż jednym z jego priorytetów będzie powołanie wielkiej unijno-amerykańskiej strefy wolnego handlu, która miałaby pomóc w walce z gospodarczą stagnacją, m.in. dając 2 proc. dodatkowego wzrostu PKB i 2 mln nowych miejsc pracy. W Europie natychmiast rozgorzała wielka dyskusja o plusach i minusach zniesienia ograniczeń w handlu z Amerykanami. Pominięcie Brukseli wywołuje pytania, czy faktycznie dla Białego Domu wolny handel w wolnym świecie należy do priorytetów.

Jak widać, Amerykanie wiedzą, że to, czy umowa zostanie wynegocjowana i podpisana, w większym stopniu zależy od woli politycznej najważniejszych państw UE, a nie samej Komisji Europejskiej. Nie inaczej przedstawia się wszak proces podejmowania decyzji związanych z walką z kryzysem - kluczowe propozycje były wypracowywane w trójkącie prezydent Francji Francois Hollande - kanclerz Niemiec Angela Merkel - prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi, ewentualnie wychodziły od nieformalnej grupy frankfurckiej (z udziałem najważniejszych urzędników UE, ale działających poza formalnym podziałem zadań).

- Jestem bardzo szczęśliwy. Razem będziemy bardziej wpływowi - komentował stały przedstawiciel Unii Europejskiej w Waszyngtonie, Portugalczyk Joao Vale de Almeida, optymistyczną wizję Obamy o umowie wolnego handlu. Najwyraźniej jednak prezydent nie miał na myśli konkretnie jego instytucji.

Przez Europę Biały Dom rozumie nie urzędników UE, ale euromocarstwa

@RY1@i02/2013/040/i02.2013.040.00000060b.803.jpg@RY2@

Bloomberg

John Kerry odwiedzi Londyn, Paryż, Berlin i Rzym

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.