Bielsze rękawiczki władzy
Jest 3 listopada 1996 r. Ukraiński deputowany Jewhen Szczerbań, nieformalny biznesowy król Zagłębia Donieckiego, wraca z Moskwy z rocznicy ślubu słynnego od czasów sowieckich artysty Iosifa Kobzona. Rejsowy samolot jak-40 ląduje na międzynarodowym lotnisku w Doniecku. Dwóch Rosjan - Wadim Bołotskich ps. Moskwicz i Giennadij Zangielidi ps. Zwier - przebiera się w stroje mechaników pokładowych, przeskakuje przez płot lotniska i biegnie w stronę zaparkowanego w pobliżu pasa startowego auta marki Żyguli.
Za kierownicą siedzi przebrany w mundur milicyjny doniecczanin Wałerij Puszniakow ps. Puch, koordynator operacji. "Puch" zaopatruje "Moskwicza" i "Zwiera" w chorwackie pistolety maszynowe typu Agram 2000 i sowieckie pistolety konstrukcji Tokariewa (słynne tetetki). Obaj mężczyźni chowają broń w zakamarki kombinezonów i idą w stronę jakowlewa. Pasażerowie już wysiedli. Na Szczerbania i jego rodzinę czeka służbowy chevrolet, zaparkowany bezpośrednio na pasie. Bołotskich, będąc tuż przy jaku, odwraca się w stronę polityka, podnosi tetetkę i oddaje strzał w potylicę. Szczerbań upada; "Moskwicz" dla pewności strzela jeszcze w plecy na wysokości serca. Sam pada na ziemię zraniony przypadkowo przez Zangielidiego. "Zwier" strzela na oślep. Dlatego oprócz Szczerbania giną jego żona i dwóch członków załogi samolotu. Bołotskich jest przytomny. Daje znak Puszniakowowi. Mężczyźni wsiadają do żyguli i odjeżdżają w spokoju.
Zabójstwo Szczerbania to niejedyna zuchwała zbrodnia, która wstrząsnęła Ukrainą w latach 90. Rok wcześniej na meczu Szachtara bomba zabija właściciela klubu, oligarchę i kryminalistę w jednym Achata Brahina, jego brata i pięciu ochroniarzy. A pięć miesięcy po akcji na lotnisku śmierć dosięga szefa giełdy walutowej Wadyma Hetmana. Jest mniej widowiskowa niż poprzednie, Hetman ginie w windzie własnego bloku. O zlecenie zamordowania Szczerbania prokuratura podejrzewa Julię Tymoszenko. Są przesłanki, które mogą wskazywać, że z kont byłej premier wypłacono część pieniędzy mogących być wynagrodzeniem dla killerów (pisaliśmy o tym szerzej we wtorkowym numerze DGP), ale są one dość słabe.
Ukraina jest dziś państwem rządzonym przez polityków i oligarchów z Doniecczyzny. Niektórzy z nich dorobili się na śmierci Brahina czy Szczerbania, na kradzieżach i wymuszeniach. Bliscy władzom biznesmeni półlegalnie przejmują cudze firmy, a same władze imają się każdego sposobu, by podciąć skrzydła opozycji. Tyle że teraz wszystko dzieje się w białych, a właściwie mniej zakrwawionych rękawiczkach. Udziały w firmach zdobywa się groźbami konsekwencji prawnych, a nie odbezpieczonym kałasznikowem przystawionym do głowy. Marny to postęp, ale zawsze.
@RY1@i02/2013/017/i02.2013.017.00000070a.802.jpg@RY2@
Michał Potocki dziennikarz działu życie gospodarcze świat
Michał Potocki
dziennikarz działu życie gospodarcze świat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu