Kosztowny zakaz lotów nad Syberią
Na konieczności omijania rosyjskiej przestrzeni powietrznej najbardziej straciłyby Lufthansa, Air France, KLM i Finnair. Ale oznaczałoby to zarazem utratę znaczących dochodów Aerofłotu
Linie lotnicze z krajów Unii Europejskiej mogą stracić nawet miliard euro w ciągu trzech miesięcy na ewentualnym zamknięciu przez Rosję tras przelotowych nad Syberią. Ale rykoszetem ucierpi na tym też narodowy przewoźnik rosyjski Aerofłot.
O tym, że możliwy jest zakaz przelotu nad Syberią dla samolotów z państw, które nałożyły na Rosję sankcje, mówił w zeszłym tygodniu Dmitrij Miedwiediew. - Powinniśmy się zastanowić nad potencjalnymi retorsjami - powiedział rosyjski premier przed spotkaniem z ministrem transportu i wiceprezesem Aerofłotu.
Według serwisu Flightradar24.com, który monitoruje ruch samolotów na świecie, nad obszarem Syberii odbywa się nieco ponad 1600 lotów tygodniowo. Tędy prowadzi najkrótsza trasa łącząca Europę z Chinami, Japonią i Koreą. Liderem, jeśli chodzi o liczbę przelotów, jest Air China, wykonujący ich tygodniowo 210, ale kolejne cztery miejsca zajmują linie unijne - Lufthansa (162), Air France (133), KLM (116) i Finnair (115). Ogółem przewoźnicy z krajów UE odpowiadają za prawie połowę przelotów nad Syberią. Udział LOT w tej liczbie jest niewielki, bo według Flightradar24.com wykonuje on siedem przelotów tygodniowo, podobnie jak linii ze Stanów Zjednczonych, które łącznie pokonują ten fragment trasy 16 razy.
W czasie zimnej wojny przestrzeń powietrzna nad Syberią była zamknięta dla samolotów z większości państw zachodnich. Latając do wschodniej Azji, musiały one korzystać z trasy nad Arktyką - często z międzylądowaniem na Alasce - lub robiąc postój w krajach Zatoki Perskiej. Upadek Związku Sowieckiego pozwolił na otwarcie tej trasy, co przyczyniło się do znacznych oszczędności dla przewoźników, szczególnie że w związku z dynamicznym rozwojem Chin i innych państw Azji Wschodniej dla wielu z nich tamten region stał się jednym z priorytetów. Samoloty lecące z Europy do Azji pokonują nad Syberią odcinek o długości ok. 4300 km.
Teraz przewoźnicy mogą stanąć wobec konieczności powrotu do zimnowojennych czasów. Europejskie linie na razie nie komentują doniesień o możliwym zakazie przelotów, ale np. rzecznik amerykańskiej Delty powiedział, że przewoźnik jest przygotowany na zmianę tras przelotowych, gdyby zaistniała taka konieczność. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że dłuższe trasy to więcej zużytego paliwa i wyższe koszty oraz dłuższe czasy lotu, co wymusi konieczność dostosowania na nowo połączeń tranzytowych - to wszystko razem zapewne przełoży się na wyższe ceny biletów. Rosyjski dziennik "Wiedomosti" podał, powołując się na nieoficjalne źródła, że bezpośrednie straty europejskich i amerykańskich linii spowodowane brakiem możliwości lotów nad Syberią wyniosą łącznie miliard euro w ciągu trzech miesięcy. Ale do tego doszłaby też utrata pozycji rynkowej w stosunku do linii niedotkniętych zakazem. W liczbach bezwzględnych najwięcej stracą Lufthansa i Air France, które lotów nad Syberią wykonują najwięcej, ale jeszcze bardziej zaniepokojony sytuacją jest Finnair.
Fiński przewodnik obsługuje loty do 15 miast w Azji i stanowią one większy odsetek w całej jego siatce połączeń, niż jest w przypadku innych głównych europejskich linii. Finnair, korzystający z tego, że przelot z Helsinek do Azji trwa krócej niż z jakiegokolwiek innego miasta zachodniej Europy, zamierzał w bieżącej dekadzie podwoić przychody z tych kierunków. - Finnair ucierpi mocno, bo straci swoją główną przewagę konkurencyjną. Także znaczenie lotniska w Helsinkach jako hubu przesiadkowego między Europą a Azją spadnie - uważa Jorma Mäntynen z Uniwersytetu Technologicznego w Tampere.
Ale na takim zakazie stracą też sami Rosjanie. Linie lotnicze wnoszą opłaty przelotowe za odcinek pokonywany nad rosyjskim terytorium, które następnie zasilają budżet Aerofłotu. Ich wielkość nie jest oficjalnie podawana, ale "Wiedomosti" szacują, że mogą one wynosić nawet 300 milionów dolarów rocznie, co stanowi ok. 30 proc. przychodów tego przewoźnika. Nie przypadkiem w dniu, gdy pojawiła się inforamcja o możliwym zakazie lotów nad Syberią, jego akcje spadły o 5,8 proc., czyli najmocniej na całej moskiewskiej giełdzie. Poza tym trudno się spodziewać, by Unia nie zareagowała na taki krok, zamykając np. część swojej przestrzeni powietrznej dla samolotów rosyjskich.
1600 tyle lotów nad Syberią wykonują tygodniowo samoloty zagranicznych przewoźników
800 tyle przelotów wykonują samoloty z USA i krajów UE
300 mln dol. tyle według szacunków wynoszą opłaty przelotowe otrzymywane przez Rosję za przeloty nad Syberią
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu