Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Poroszenko. Prezydent nr 5

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Rosja nie osiągnęła swoich celów w Zagłębiu Donieckim, więc Kijów liczy na porozumienie. Zaprzysiężony w sobotę prezydent równolegle wystosował ofertę dla mieszkańców Donbasu

Od soboty Petro Poroszenko jest już oficjalnie piątym prezydentem Ukrainy i - co ważniejsze - głównodowodzącym sił zbrojnych. Szef państwa ma dwa główne zadania: powstrzymanie wojny w Zagłębiu Donieckim i zreformowanie państwa.

48-letni oligarcha reprezentuje nowe pokolenie polityków, razem z 40-letnim premierem Arsenijem Jaceniukiem i 50-letnim szefem parlamentu Ołeksandrem Turczynowem, który z zaprzysiężeniem Poroszenki przestał pełnić funkcję głowy państwa. Ukraińscy dziennikarze za symbol zmian uznali choćby to, że po raz pierwszy w historii trzy najważniejsze osoby w państwie mówią płynnie po angielsku. To jednak mało istotny szczegół w porównaniu z ogromem wyzwań, jakie stoją przed nowym prezydentem.

Poroszenko już wcześniej miał opinię człowieka kompromisu. Pełnił funkcję ministra zarówno w ekipie pomarańczowych, jak i w janukowyczowskim rządzie Mykoły Azarowa. Teraz umiejętności negocjacyjne będą ważne jak nigdy przedtem. Poroszenko jeszcze jako prezydent elekt przez kilka minut rozmawiał z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem. Według Bloomberga natychmiast po zaprzysiężeniu ekipa prezydenta rozpoczęła dyskretne rozmowy z wysłannikiem Moskwy. Do Kijowa wrócił odwołany w lutym na konsultacje ambasador Rosji Michaił Zurabow.

Kreml stawia przy tym dwa warunki wstępne. Nadanie rosyjskiemu statusu języka urzędowego i federalizacja państwa. - Federalizacja oznaczałaby faktyczny paraliż państwa i utworzenie w regionach udzielnych księstw miejscowych oligarchów - mówił nam politolog Ołeksij Harań. Jednak to w Moskwie znajduje się klucz do pokoju w Zagłębiu Donieckim. Przez granicę z Rosją na teren Donbasu przenikają bojownicy, broń i pieniądze dla separatystów, którzy z kolei pogrążają się w walkach frakcyjnych i są coraz słabiej podatni na rosyjską kontrolę. Pomimo że część ich przywódców ma rosyjskie obywatelstwo: samozwańczy premier Donieckiej Republiki Ludowej Aleksandr Borodaj, dowódca znacznej części oddziałów DNR Igor Striełkow vel Girkin czy prokurator generalny DNR Rawil Chalikow.

Poroszenko w przemówieniu inauguracyjnym wystosował własną ofertę dla Zagłębia. - Z czym przyjadę do was w najbliższym czasie jako prezydent? - pytał po rosyjsku. - Z projektem decentralizacji władzy. Z gwarancją swobody używania języka rosyjskiego w waszym regionie - odpowiadał. Zarazem zastrzegł, że to oferta dla mieszkańców, a nie separatystów, którzy pozostaną celem operacji antyterrorystycznej.

Projekt decentralizacji nie jest przy tym reakcją na rosyjskie żądania federalizacji. Wicepremier Wołodymyr Hrojsman już od trzech miesięcy przygotowuje projekt przekazania szeregu kompetencji obwodom, wzorowany na polskiej reformie samorządowej. Pomagają mu w tym nasi eksperci. Hrojsman to człowiek nowego prezydenta, niewykluczone że wkrótce zmieni fotel na szefa jego administracji. To dobrze wróży reformie.

Poza tym Poroszenko zapowiedział przedstawienie projektu gospodarczej odbudowy Donbasu. - Z Zagłębiem Donieckim trzeba rozmawiać za pomocą liczb, a nie idei. Jeśli Poroszenko zaprowadzi tam porządek i zaproponuje mieszkańcom korzystne dla nich rozwiązania ekonomiczne, zaakceptują go jako głowę państwa - mówi DGP politolog Marija Zołkina, sama wywodząca się spod Ługańska.

@RY1@i02/2014/110/i02.2014.110.000001500.803.jpg@RY2@

Rex Features/East News

Tuż po zaprzysiężeniu Poroszenko powiedział, że agresor na ukraińskiej granicy powinien przypomnieć sobie słowa Ewangelii: kto mieczem wojuje, od miecza ginie

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

ROZMOWA

Czyszczenie państwa zaczniemy od lustracji sędziów

@RY1@i02/2014/110/i02.2014.110.000001500.804.jpg@RY2@

Jehor Sobolew szef komitetu lustracyjnego przy premierze Ukrainy

Jaka jest ukraińska koncepcja lustracji?

Rozumiemy to pojęcie zgodnie z jego łacińskim znaczeniem. Lustratio znaczy oczyszczenie. Zamierzamy jednak pójść znacznie szerzej, niż to zrobiła Polska. U was lustracja dotyczy jedynie ludzi współpracujących z komunistycznymi służbami. My chcemy jej poddać przywódców Komunistycznej Partii Ukrainy z czasów ZSRR, Komsomołu, KGB. Poza tym musimy nią objąć także tych, którzy stali na czele państwa i jego struktur siłowych w czasie walki z Majdanem. Milicjantów, sędziów, prokuratorów, skorumpowanych ministrów, a także tych, którzy wsparli okupację Krymu lub rebelię w Zagłębiu Donieckim.

Kto miałby decydować o tym, kogo można dopuścić do stanowisk, a kogo nie?

Nie chcemy, aby o każdym decydował Komitet Lustracyjny. Chcielibyśmy za to, by w urzędach powstały komisje kadrowe, w których skład poza specjalistami z danego urzędu weszliby w charakterze kontrolującej mniejszości dziennikarze czy przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego. Poza tym nie chcemy wprowadzać zakazu kandydowania dla osób skompromitowanych. Jeśli ludzie na kogoś takiego mimo to chcą głosować, świadczy to o tych ludziach. Lustracja ma dotyczyć stanowisk niepochodzących z wyboru, lecz z nominacji - np. naczelników milicji lub sędziów. Od sędziów zresztą chcielibyśmy zacząć. Oczyszczenie tej grupy zawodowej to najważniejsze zadanie na drodze do oczyszczenia państwa.

Już teraz jednak propozycje te napotykają na opór znacznej części polityków.

Parlament boi się utraty tych przywilejów. Oni wszyscy są przecież dziećmi tych korupcyjnych mechanizmów. Tradycyjnie na Ukrainie nie walczyło się o władzę dla władzy, ale dla możliwości wzbogacenia się, którą ta władza gwarantowała.

Jehor Sobolew gościł w Warszawie na zaproszenie Fundacji Otwarty Dialog.

Rozmawiali Michał Potocki i Zbigniew Parafianowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.