Bajkowy minister środowiska i inne wpadki nowego premiera
Złośliwościom nie ma końca - czeski prezydent Milos Zeman dostał wspaniały prezent i świetnie go wykorzystał. W tym tygodniu przyszło mu bowiem mianować nowy rząd, z socjaldemokratycznym premierem Bohuslavem Sobotką na czele, za którym (o czym wszyscy wiedzą) nie przepada. Ale list z propozycjami nominacji zawierał aż sześć błędów. To zaś Zeman skwapliwie wykorzystał. - Otrzymałem list od premiera z propozycjami kandydatów, ale w trzech przypadkach postanowiłem nie spełnić jego życzenia - tak prezydent rozpoczął uroczystość na Hradzie. I ciągnął: - A więc po pierwsze nie mianuję na nowego ministra Martina Jurečkę, tylko Mariana Jurečkę i nie dam też mu wbrew propozycji premiera ministerstwa zdrowia, bo byłoby zabawne, gdybyśmy mieli dwóch ministrów zdrowia.
Jurečka został ministrem rolnictwa.
Najwięcej dowcipów wywołał lapsus związany z nazwiskiem ministra środowiska. Richard Brabec został wymieniony w sławnym liście jako Brabenec. A to z powodu konotacji językowych - po czesku potocznie "brabenec" to mrówka - uruchomiło lawinę dowcipów na temat słynnej czeskiej bajki o "Mrówce Ferdzie". Nowy szef resortu środowiska podszedł do sprawy z dystansem i w publicznej wypowiedzi przyznał, że zdaje sobie sprawę, że nikt już o nim nie będzie mówił po nazwisku: Brabec. - Już zostałem mrówką na zawsze. Ale to i tak lepsze niż żuk Pytlik - mówił nowy minister, nawiązując do innego bohatera tej samej bajki - żuk Pytlik był znany z tego, że zadzierał nosa i przechwalał się na prawo i lewo, ale kiedy dochodziło do wykonania roboty, nie dawał sobie rady.
Niektórzy komentatorzy uważali, że prezydent nie powinien wytykać błędów, bo w ten sposób jedynie ośmieszył premiera. - "Niech pan będzie pewien, panie Sobotka, Zeman pana naprawdę nie lubi" - tak zatytułował felieton jeden z komentatorów tygodnika "Respekt".
I tak chyba rzeczywiście jest. - Drogi panie premierze, sześć błędów w półtorastronicowym dokumencie to całkiem sporo i bynajmniej nie świadczy to o profesjonalizmie, którego byśmy oczekiwali do władz - podsumował nominacje Zeman.
Premier błędami się przejął i ogłosił, że wyciągnie konsekwencje. Finansowo ukarany został pracownik z centrali partyjnej, który był odpowiedzialny za przygotowanie dokumentu. Ale sam Sobotka też uderzył się w piersi - obiecał wpłacić jakąś kwotę do partyjnej skarbonki za to, że nie przeczytał porządnie listu przed wysłaniem na Hrad.
Widać jednak, że również i nowym ministrom nie brakuje poczucia humoru. Żartował nie tylko Brabec alias Mrówka. Także noy minister rolnictwa popisał się, obejmując resort, który ogłosił narodowi, że każdy rolnik, nawet ten z niewielkim kawałkiem gruntu, jeżeli ma tylko problem, może zadzwonić do niego na komórkę. Numer podał na stronie internetowej.
Niech pan będzie pewien, panie Sobotka, Zeman pana naprawdę nie lubi - mówią komentatorzy
@RY1@i02/2014/022/i02.2014.022.00000070b.803.jpg@RY2@
Klara Klinger dziennikarka działu życie gospodarcze kraj
Klara Klinger
dziennikarka działu życie gospodarcze kraj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu