Europa jeszcze nigdy nie miała aż takich problemów
To nie uchodźcy są największym zagrożeniem, lecz rosnące zadłużenie państw i spowolnienie gospodarcze w Chinach
Europa nie jest w stanie się odciąć od zewnętrznych problemów. Musi im stawić czoła i uzmysłowić sobie, że nie na wszystko ma wpływ, a jej siła zależy od zdolności dostosowywania się do sytuacji. To jeden z głównych wniosków płynących z debaty tytułowej Europejskiego Forum Nowych Idei pt. "Europa wobec rosnących nierówności społecznych, radykalizmów i zagrożeń geopolitycznych".
Prezydent Konfederacji Lewiatan Henryka Bochniarz zwróciła uwagę na zmieniający się charakter zagrożeń dla Starego Kontynentu. - Kilka lat temu martwiliśmy się tylko o kryzys finansowy i to spędzało nam sen z powiek. Teraz mamy do czynienia z zagrożeniami zewnętrznymi oraz wewnętrznymi i wspólnie musimy się zastanowić, jak im przeciwdziałać - stwierdziła. W przypadku Polski sytuację utrudnia fakt, że ciężko jednoznacznie zdiagnozować nastroje społeczne. - Boli mnie, że coraz mniej rozumiem swój kraj. Ze statystyk wynika, że mamy szybki wzrost gospodarczy, że w czasie kryzysu ustrzegliśmy się recesji, że nierówności maleją, a biedni bogacą się szybciej niż bogaci. Tymczasem coraz głośniej słychać, że kraj jest w ruinie. Stajemy się narodem frustratów, wykluczonych - uważa Henryka Bochniarz.
Profesor Uniwersytetu Warszawskiego Magdalena Środa jest zdania, że nie powinniśmy przesadzać z zagrożeniami, przed jakimi staje nasz kontynent. - Europa od lat żyje w napięciach, np. między społeczeństwem otwartym i zamkniętym, wspólnotą transgraniczną a państwem narodowym. Potrzeba więcej etyki, wartości, samoograniczenia, humanizacji gospodarki, solidarności. I dobrobytu, ale nie tylko konsumpcyjnego - dodała.
Wtórowała jej Henryka Bochniarz. - Ważny jest dystans do krótkookresowych prognoz. Nie wszystkie czarne scenariusze się materializują. Z historii wiemy, że z wielu pesymistycznych wizji na szczęście nic nie zostało - przekonywała.
Jej optymizmu nie podzielił Rainer Münz, doradca Europejskiego Ośrodka Strategii Politycznej i Komisji Europejskiej. Ostrzegł wręcz, że europejskie wartości liberalne, takie jak wolność czy możliwość przyznawania azylu, są coraz bardziej zagrożone, ponieważ tysiące uchodźców szturmują granice unijnych państw. - I raczej nie uda się ich wszystkich przyjąć. Uciekają ze swoich krajów, bo nie widzą w nich przyszłości dla siebie. Ciągną do bogatych Niemiec czy Szwecji - wskazał. W jego opinii Europa nie może się jednak odgrodzić od uchodźców, nawet jeśli na razie nie radzi sobie z tym problemem. - Stany Zjednoczone pod rządami Baracka Obamy na uszczelnienie granicy z Meksykiem wydały prawie 190 mld dol. To tyle, ile wynosi PKB Rumunii. Unii Europejskiej nie stać na taki wydatek - zwrócił uwagę Rainer Münz.
Olivier Roy, profesor Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego, stwierdził wprost - Europa nie może zamykać swoich granic. - Musimy pomagać uchodźcom, bo to mieści się w naszym systemie wartości. Stają się oni częścią naszych społeczeństw. Europa jest coraz bardziej świecka, ma problem z tożsamością, ale mają go także uchodźcy, także muzułmanie, którzy są bardzo podzieleni - powiedział Olivier Roy.
Od tematu uchodźców odszedł za to redaktor naczelny "Liberté" Leszek Jażdżewski. Jego zdaniem największym wyzwaniem, z jakim nasz kontynent musi się zmierzyć, jest rosnąca skala zadłużenia. - Świat, w tym Polska, ugina się pod ciężarem długów, których w całości i tak nie da się spłacić. Trzeba więc wybrać, które z nich możemy spłacić, i zastanowić się, co począć z pozostałymi. Smutne jest to, że pokolenie dzisiejszych 20-latków nie będzie w stanie zapłacić za emerytury dzisiejszych 50-latków - stwierdził.
Salvatore Babones, profesor socjologii Uniwersytetu w Sydney, zwrócił uwagę, że rychłe problemy Europy mogą być efektem nie tyle niekorzystnych zdarzeń w obrębie naszego kontynentu, ile kłopotów, które nabrzmiewają obecnie w Chinach i całej Azji. - Chinom grozi dalsze spowolnienie gospodarcze i kryzys fiskalny. To przełoży się na gospodarkę europejską. Przyszłość wzrostu gospodarczego w Europie zależy od popytu w Chinach. Dlatego powinniśmy się zastanowić, co zrobić, żeby Chiny rosły szybciej, bo tylko wtedy uratujemy Europę - przekonywał Salvatore Babones.
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu