Jak poradzić sobie z azjatyckim imperium
Ciągnący się konflikt na Ukrainie udowadnia, że nie wszyscy chcą grać według tego samego zestawu reguł. Czy w związku z tym na Starym Kontynencie możliwy jest jeszcze dialog?
Europa ma problem. Sprowadza się on do podstawowego pytania: co zrobić z partnerem, który wyrzuca do kosza wszystkie zasady pokojowego współżycia. Dotychczas reguły te były łamane tylko na wschodzie Ukrainy. W środę jednak Moskwa postanowiła włączyć się także w konflikt na Bliskim Wschodzie, kiedy rosyjskie lotnictwo rozpoczęło naloty na pozycje w Syrii. Sekretarz stanu USA John Kerry powitał obecność wojskową Rosji w konflikcie z umiarkowanym optymizmem, wyrażając nadzieję, że Moskwa zaangażuje się tylko w walkę z Państwem Islamskim i grupami związanymi z Al-Kaidą. Tego jednak nikt nie może być pewny.
Ostatnie wydarzenia mieli na uwadze uczestnicy panelu "Koniec pozimnowojennych iluzji - czy Europa potrzebuje nowego porządku?". Moderatorem dyskusji był prezes PZU Andrzej Klesyk.
W panelu udział wzięli: Olaf Osica, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich; Fiodor Łukianow, redaktor naczelny "Russia in Global Affairs"; Norbert Roettgen, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Bundestagu; Eugene Rumer, dyrektor amerykańskiego think tanku Carnegie Endowment for International Peace; Maroš Šefčovič, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, komisarz UE ds. unii energetycznej; Bronisław Komorowski, były prezydent RP; oraz Jacek Krawczyk, wiceprezydent Konfederacji Lewiatan, przewodniczący Grupy Pracodawców w Europejskim Komitecie Ekonomiczno-Społecznym.
- Rosja nie tylko postanowiła zanegować pozimnowojenny porządek, ale cofnęła reguły stosunków międzynarodowych do czasów sprzed zimnej wojny. Z wewnątrz może stwarzać to iluzję siły, ale w rzeczywistości kraj bardzo się osłabił - powiedział Norbert Roettgen, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Bundestagu.
Paneliści zgodzili się co do tego, że Rosja jest i jeszcze przez długi czas pozostanie liczącym się partnerem, nawet jeśli chwilowo kraj doświadcza problemów gospodarczych związanych z niskimi cenami surowców energetycznych. - Rosja wciąż jest poważnym graczem w Azji i nadal dysponuje mocą postawienia się Zachodowi. Dalej potrafi sprawić, żeby Zachód zwrócił na nią uwagę - powiedział Eugene Rumer, dyrektor amerykańskiego think tanku Carnegie Endowment for International Peace.
Otwarte pozostaje jednak pytanie, w jaki sposób nawiązać dialog z takim partnerem. Niektórzy uważają, że porozumienie będzie bardzo trudne do osiągnięcia przez wzgląd na różnice w wyznawanych wartościach. - W związku z tym Rosja coraz mniej przypomina europejską, a coraz bardziej azjatycką potęgę. Efekt jest taki, że kraj nie ma nam dzisiaj nic do zaoferowania - stwierdził dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Olaf Osica.
- Kiedy słyszę o wartościach, przypomina mi się mantra z czasów końca Związku Radzieckiego, gdzie także bardzo dużo mówiło się o wartościach, tylko nikt nie wiedział, co właściwie przez to rozumieć. Dlatego musimy przestać uważać wartości za podstawę dla międzynarodowego rozwoju. Takie podejście może się sprawdzać w Europie, która jest homogeniczna kulturowo, ale nie na całym świecie. W końcu nawet wolność nie jest tak samo rozumiana w Chinach czy Belgii - powiedział Fiodor Łukianow, redaktor naczelny "Russia in Global Affairs". - Pragnę zauważyć, że wartość respektowania integralności terytorialnej innego państwa jest chyba rozumiana tak samo na całym świecie - zwrócił uwagę Norbert Roettgen. Zdaniem Łukianowa Zachód w pewnym sensie zgubiła pycha, bowiem po zakończeniu zimnej wojny państwa bloku demokratycznego popadły w samozachwyt nad własnym modelem rozwoju. - Tymczasem Rosja wielokrotnie udowadniała, że nie jest w stanie przyjąć wszystkich wzorców z zewnątrz - powiedział publicysta.
- My w Polsce doskonale rozumiemy potrzebę wielkości Rosji, ale chcielibyśmy, żeby realizowała się ona w taki sposób, aby nie uszczuplać marzeń jej sąsiadów. Wielkość powinna się dokonywać poprzez modernizację. Niestety na razie odbywa się to w sposób sprzeczny z naszymi interesami - stwierdził Bronisław Komorowski.
- Co prawda Gerhard Schroeder nazwał kiedyś Putina demokratą, ale nawet wtedy niewiele osób w Berlinie w to wierzyło. Dzisiaj tej wiary jest jeszcze mniej - powiedział Norbert Roettgen. Otwarte pozostaje pytanie, czy zmiana władzy w Rosji wpłynęłaby na kierunek polityki zagranicznej w tym kraju. Paneliści wyrazili jednak wobec takiej perspektywy sceptycyzm. - Państwa nie zmieniają się tylko dlatego, że odejdzie jedna władza, a przyjdzie inna - stwierdził Eugene Rumer.
Jakub Kapiszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu