Ballada o człowieku, który ukradł państwo
Zaplanowane na niedzielę wybory prezydenckie w Mołdawii, niezależnie od wyniku, wygra człowiek, który nawet w nich nie kandyduje. Vladimir Plahotniuc, oligarcha, a formalnie tylko poseł, kontroluje najważniejsze firmy, służby specjalne, wymiar sprawiedliwości i niemal całą scenę polityczną
To historia człowieka, któremu jeszcze kilka lat temu nie podawano w Kiszyniowie ręki. Jak przekonywali nasi mołdawscy rozmówcy, Vlad Plahotniuc, jeden z najbogatszych Mołdawian, zaczynał "w sutenerce". Ludzie z tej branży nie cieszą się szacunkiem na mieście. Jednak dziś stare opowieści o nocnych klubach, do których ściągano VIP-ów z sąsiednich państw, to już historia. Legendę o cwaniaku w skórzanej kurtce zastąpiła opowieść o filantropie, który spotyka się z najważniejszymi dyplomatami świata.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.