Unia przyspiesza z praworządnością
Powiązanie wypłacania funduszy unijnych z praworządnością wczoraj nabrało tempa. Niemcy – sprawujące przewodnictwo w UE – dostały zielone światło, by dalej pracować nad tym mechanizmem. Propozycję przedstawioną kilka dni temu poparło 18 stolic. Przeciwko byli ambasadorowie siedmiu państw, dwoje wstrzymało się. Zastrzeżenia miały zarówno te kraje, które sprzeciwiają się wprowadzeniu nowej zasady, jak i te, które prą do jej przyjęcia. Polska i Węgry liczyły na wymóg jednomyślności, która dawałaby im prawo weta. O tym nie ma jednak mowy. Nie przeszła także ostrzejsza wersja zakładająca odwróconą większość.
O ostatecznym kształcie mechanizmu zadecydują teraz negocjacje między instytucjami UE. Warszawa i Budapeszt wciąż mogą wykorzystać proces ratyfikacji budżetu UE w parlamentach narodowych, by go zablokować. Węgry grają ostrzej od Polski. Grożą blokadą w parlamencie, a premier Viktor Orbán zerwał kontakty z wiceprzewodniczącą KE Věrą Jourovą za jej krytykę w związku z wydaniem wczoraj pierwszego raportu o stanie praworządności w UE. Pod lupę wzięto wszystkie kraje członkowskie. Polska została skrytykowana we wszystkich czterech ocenianych kategoriach, ale systemowe nieprawidłowości wytknięto każdej ze stolic. Bruksela nie uniknęła zarzutów o pobłażanie niektórym krajom, m.in. Bułgarii, gdzie trzeci miesiąc trwają protesty przeciw korupcji i prywatyzacji państwa przez elitę rządzącą. ©℗ A2–3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.