Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Wojenna kampania z pewnym wynikiem

11 marca 2022
Ten tekst przeczytasz w 17 minut

Dwa tygodnie po wkroczeniu wojsk rosyjskich do Ukrainy skutki zaczynają być również widoczne w sondażach przed wyborami prezydenckimi we Francji

a6c5e672-7434-42ce-87eb-d65cb3966c0d-u748ae-9-macron-fot-ludovic-marin-pool-afp-east-news-37398218.jpg

Z ogłoszeniem startu w wyborach Emmanuel Macron zwlekał do ostatniego dopuszczanego przez prawo momentu. - Rosja bombarduje Ukrainę i grozi pogrążeniem świata w totalnym konflikcie. Nie da się tego pominąć w kampanii - stwierdził w poniedziałek, podczas spotkania u byłego republikańskiego burmistrza Poissy Karla Olive. Nie ma więc mowy o powtórzeniu gorących spotkań i widowiskowych wieców Macrona sprzed pięciu lat. Pierwszy mityng - w podparyskim Poissy właśnie - odbył się w małej sali, z niewielką publicznością i w poważnej atmosferze.

To celowy wybór sztabowców, którzy po wielkich spotkaniach i efektownych mityngach wyborczych jego głównych konkurentów do fotela prezydenckiego - Marine Le Pen, Valérie Pécresse, Érika Zemmoura czy Jeana-Luca Mélenchona - zdecydowali się na skromny wariant, kładąc nacisk na sytuację międzynarodową. Minimalistyczne podejście do kampanii przynosi korzyści. Prezydent jawi się Francuzom jako mąż stanu i zyskuje punkty. Na miesiąc przed pierwszą turą, zaplanowaną na 10 kwietnia, i pięć dni po oficjalnym ogłoszeniu swojej kandydatury Emmanuel Macron awansował o 8,5 pkt proc., do 33,5 proc. poparcia w sondażu instytutu Elabe dla stacji BFMTV i gazety LExpress. Zbliżył się tym samym do wyniku osiągniętego przez François Mitterranda w pierwszej turze wyborów prezydenckich z 1988 r. (34,10 proc.). Według dyrektora generalnego instytutu sondażowego Ifop Frédérica Dabiego działa efekt flagi - w sytuacji kryzysowej ludzie gromadzą się wokół znanego przywódcy, który obiecuje stabilność. I to niezależnie od tego, jak duże mieli do niego do tej pory pretensje. A tych nie brakuje - za kadencji Macrona zdarzyła się nie tylko pandemia, na której Francuzi bardzo dużo stracili, ale również wciąż pamiętany nad Sekwaną wybuch wymierzonego w establishment ruchu żółtych kamizelek.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.