Mołdawia poza Unią to zaproszenie dla Moskwy
Trwa wyścig dyplomatyczny o przyszłość Mołdawii. Dziś w Kiszyniowie z prozachodnią prezydent Maią Sandu spotka się przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel (oboje na zdjęciu). Jeszcze przed jego przylotem szef MSZ Austrii Alexander Schallenberg przekonywał, że zarówno Mołdawia, jak i Ukraina powinny zostać jak najszybciej dopuszczone do „elementów wspólnego rynku”. Jeśli tak się nie stanie, próżnię wypełni „model kogoś innego” – argumentował, mając na myśli Rosję i jej plany podporządkowania sobie obydwu krajów. Teraz na celowniku jest wła śnie Mołdawia, której podbicie staje się niezbędne do odcięcia Ukrainy od Morza Czarnego. Państwo rządzone przez Sandu jest łatwym celem. Ma słabą i niedoświadczoną w wojnach armię, ale też nielojalne i zorientowane na Kreml elity polityczne skupione wokół byłego prezydenta Igora Dodona, republikę separatystyczną w Naddniestrzu i z sentymentem spoglądającą na Rosję autonomię Gagauzów. © ℗ A2–3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.