Koniec rewolucji, początek ewolucji
W c zorajsze wybory w Armenii były dopełnieniem rozpoczętej wiosną bezkrwawej rewolucji. Ich wyników jeszcze nie znamy, ale zwycięstwo koalicji Mój Krok i potwierdzenie mandatu przywódcy tegorocznych protestów Nikola Paszinjana było praktycznie pewne. Oznacza ono zupełne przetasowanie krajowej sceny politycznej oraz jej bezprecedensową dezoligarchizację. Sukces rewolucji to jednak tylko jedna strona medalu. Znakomita większość Ormian czeka teraz nie na rewolucję, lecz ewolucję – gospodarczą.
Gdy pod koniec marca Paszinjan rozpoczynał swój 200-kilometrowy marsz sprzeciwu dookoła kraju (wzo- rowany na marszu solnym Mahatmy Gandhiego, stąd nazwa Mój Krok), nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Na ulice Erywania wyszły tłumy niewidziane od lat 90., a sam Paszinjan został wybrany na nowego premiera, przełamując tym samym trwający od dwóch dekad monopol na władzę Republikańskiej Partii Armenii (HHK). Od początku było jednak jasne, że rewolucja nie będzie kompletna bez rozwiązania parlamentu i rozpisania przedterminowych wyborów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.