Przeciwieństwa się odpychają
Niedawno nawet komentatorzy liberalnych mediów przekonywali, że Joe Biden powinien się pozbyć Kamali Harris, by nie zaszkodzić swoim szansom na reelekcję. Teraz pewnie odetchnęli z ulgą, że tego nie zrobił
Prokuratorka kontra skazaniec. Obrończyni ofiar kontra drapieżnik seksualny. Rzeczniczka interesów klasy średniej kontra sługa wielkiego kapitału. Na takich kontrastach ma się zasadzać kampania prezydencka, którą odziedziczyła po wycofującym się w cień Joem Bidenie Kamala Harris – jego numer dwa. Przed wejściem do wielkiej polityki przez kilkanaście lat wspinała się po szczeblach kariery w prokuraturze w Kalifornii, dochodząc w końcu na sam szczyt. Dziś sprawia wrażenie, jakby nie mogła sobie wymarzyć lepszego przeciwnika w walce o Biały Dom. – W swojej karierze ścigałam wszelkiej maści sprawców. Napastników, którzy znęcali się nad kobietami. Naciągaczy, którzy okradali konsumentów. Oszustów, którzy łamali zasady dla własnej korzyści. A więc uwierzcie mi, kiedy wam mówię: znam typ Donalda Trumpa – podkreślała w swoim debiucie w nowej roli.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.