Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Zielony deal czy zielony grill

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Nawet nie uczestnicząc w ekorewolucji, i tak poniesiemy jej koszty. Premier negocjuje dziś korzystne dla nas warunki zmiany energetycznej, ale pole manewru ma ograniczone

Polski rząd na dzisiejszym szczycie unijnym znajdzie się pod silną presją krajów, które chcą przyspieszenia w zaproponowanej przez Komisję Ursuli von der Leyen zielonej rewolucji. Jeśli ustąpi, będzie musiał z kolei zmierzyć się z gniewem central związkowych, które – tak jak Solidarność – sprzeciwiają się pomysłom Brukseli i zapowiadają „radykalne działania”. Warszawa do ostatniej chwili nie odkrywała kart. Mało prawdopodobny wydaje się jednak scenariusz ustępstw z jej strony. Tym bardziej że szacowany na 100 mld euro unijny fundusz na sprawiedliwą transformację, czyli wsparcie odejścia od wysokoemisyjnych źródeł energii – wciąż pozostaje propozycją, którą będą musiały zaakceptować wszystkie kraje UE. W tym te, które nie chcą zwiększać swoich zobowiązań finansowych w ramach Wspólnoty.

Mateusz Morawiecki może uzależnić zgodę na Zielony Ład von der Leyen właśnie od jednoznacznej zgody krajów, które są przeciwne dosypywaniu pieniędzy do kasy UE. Z naszych informacji wynika, że na wczesnym etapie rozmów o nowym funduszu sprawiedliwej transformacji przeciwne były m.in. Niemcy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.