Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

NATO większe. Bałtowie pewniejsi

Szwedzi praktycznie samodzielnie produkują okręty podwodne; na zdjęciu szwedzka korweta
Szwedzi praktycznie samodzielnie produkują okręty podwodne; na zdjęciu szwedzka korwetafot. Alamy Stock Photo/BE&W
28 lutego 2024
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Przyjęcie Szwecji do Sojuszu ułatwi ewentualną obronę Litwy, Łotwy i Estonii przed Rosją. Bałtyk de facto stał się wewnętrznym morzem NATO

Parlament Węgier stosunkiem 188 do 6 przegłosował w poniedziałek umowę akcesyjną Szwecji do Sojuszu Północnoatlantyckiego. To oznacza, że już w najbliższych dniach NATO będzie liczyło 32 państwa – w ubiegłym roku 31. krajem w organizacji stała się Finlandia. To zakończenie długiego procesu, ponieważ dokumenty akcesyjne Sztokholm złożył już w połowie maja 2022 r., w niecałe trzy miesiące po inwazji Rosji na Ukrainę. 28 krajów członkowskich ratyfikowało umowę w ciągu zaledwie kilkunastu tygodni, ale Turcja i do poniedziałku Węgry wstrzymywały się z tą decyzją. Ci pierwsi z powodu chęci nakłonienia Szwedów do zmiany polityki w stosunku do organizacji terrorystycznych, głównie kurdyjskich, ci drudzy realnych powodów nie mieli – wydaje się, że po prostu chodziło o przypodobanie się Rosji. – Lepiej późno niż wcale – skomentował tę decyzję w rozmowie z Polskim Radiem minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Jakie skutki będzie miała akcesja Szwecji dla innych krajów Sojuszu? – Dzięki temu członkostwu będziemy silniejsi i bezpieczniejsi – mówił Jens Stoltenberg, sekretarz generalny Sojuszu, którego w najbliższych tygodniach zastąpi były premier Holandii Mark Rutte. Jednak trzeba pamiętać, że Szwedzi od lat blisko współpracują z armiami sojuszniczymi, m.in. biorąc udział we wspólnych ćwiczeniach, i już teraz są interoperacyjni. – Ich wejście do organizacji to formalność, która zajmie kilka dni. To armia zarządzana w sposób nowoczesny i wyposażona w bardzo dobry sprzęt. Mają rozbudowaną flotę podwodną, która składa się z pięciu okrętów – tłumaczył na łamach DGP Mariusz Cielma, ekspert militarny z „Nowej Techniki Wojskowej”. – Mają też bardzo rozbudowane lotnictwo oraz sieć stacji radiolokacyjnych. Ich założenie jest takie, że przed ewentualną inwazją ze Wschodu mają się bronić na podejściach do własnego terytorium, daleko od własnego lądu – wyjaśniał.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.