Czy Tadżycy mniej zasługują na demokrację niż Polacy?
N a to wskazuje ostatnia wizyta szefa Rady Europejskiej w Azji Środkowej. Unia najwyraźniej uznała, że wsparcie dla tamtejszych dyktatorów to najlepszy sposób na stabilizację regionu. Strategia ta jest tyle niemoralna, co krótkowzroczna.
„Panie Prezydencie, historie Polski i Tadżykistanu mają wiele wspólnego, podobnie nasza walka o wolność naszych narodów. Prawa człowieka stanowią zasadniczy element tej historii. Najwyższym celem każdego polityka jest zapewnić bezpieczeństwo, ale także przestrzeganie praw i wolności człowieka. Żeby to osiągnąć, potrzebne są siła, odwaga i dobra wola. Pan, Panie Prezydencie, ma wszystkie te cnoty” – mówił Donald Tusk do prezydenta Tadżykistanu Emomalego Rahmona, zaledwie na kilka dni przed przyjazdem do Gdańska na obchody Czerwca ’89.
Szef Rady Europejskiej pojechał do Azji Środkowej zainaugurować nowy etap współpracy pomiędzy Unią Europejską a tamtejszymi państwami. Europa, zaniepokojona dynamiczną polityką Chin w regionie, a także niesłabnącym wpływem Rosji, postanowiła także wkroczyć do gry.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.