W Bejrucie końca kryzysu nie widać
Doprowadzając do eskalacji napięcia w kraju, politycy chcą uciec od odpowiedzialności za ubiegłoroczną eksplozję w porcie
Choć po roku politycznych przepychanek elity porozumiały się w sprawie utworzenia nowego rządu, w kraju ponownie doszło do wybuchu przemocy. Państwem kieruje teraz Nadżib Mikati, który zastąpił na stanowisku Hassana Diaba. Rząd tego drugiego upadł, kiedy doszło do wybuchu w bejruckim porcie. Biorąc pod uwagę skłonność do konfliktów między poszczególnymi frakcjami i grupami społecznymi i dramatyczną sytuację gospodarczą kraju, budowa stabilnej administracji graniczyła z cudem.
Na ulicach Bejrutu znów doszło jednak do zbrojnej konfrontacji. Wszystko zaczęło się od protestu zwolenników Hezbollahu i Ruchu Amal, którzy wzywali do usunięcia prowadzącego postępowanie w sprawie wybuchu sędziego Tareka Bitara. Podczas gdy demonstranci zmierzali w stronę jednej z chrześcijańskich dzielnic, znajdujący się na dachach snajperzy otworzyli ogień. Przerodziło się to w wielogodzinną walkę, w której zginęło co najmniej siedem osób.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.