Dziennik Gazeta Prawana logo

NATO na to nic. Polska także nie

12 stycznia 2020

Donald Trump wezwał Sojusz do zwiększenia obecności na Bliskim Wschodzie. Polskie zaangażowanie, jeśli się zwiększy, to na pewno nie szybko

– Poproszę NATO, by bardziej się zaangażowało w proces bliskowschodni – zapowiedział prezydent USA w swoim przemówieniu po irańskim ataku rakietowym na bazy wojskowe w Iraku. Jeszcze tego samego dnia walczący o reelekcję polityk zadzwonił do Jensa Stoltenberga, sekretarza Sojuszu. W oficjalnym komunikacie organizacji można przeczytać, że politycy „rozmawiali o sytuacji w regionie i roli NATO. (…) Zgodzili się również, że Sojusz może bardziej działać na rzecz regionalnej stabilności i walki z międzynarodowym terroryzmem”. Mają oni pozostać w „bliskim kontakcie” w tej sprawie.

Słowa Trumpa wywołały pewne zdziwienie, ponieważ wcześniej ten komunikat nie był przekazany Kwaterze Głównej organizacji w Brukseli. Tak więc sojusznicy niejako dowiedzieli się o tym z prasy. – Trump ma niewielką wiarygodność, gdy prosi NATO o zrobienie czegoś więcej, ponieważ przez lata krytykował tę organizację – stwierdził Erik Brattberg, dyrektor Carnegie Endowment for International Peace w czwartkowej wypowiedzi dla Defense News. – Podczas gdy niektórzy przywódcy NATO, jak francuski prezydent Emmanuel Macron, wzywają do wzmocnienia roli NATO na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, pozostali są sceptyczni. Podczas ostatniego spotkania NATO w Londynie przywódcy jasno powiedzieli, że ich głównym celem jest powstrzymanie Rosji, a nie rozmieszczenie na Bliskim Wschodzie – tłumaczył analityk. To widać m.in. poprzez wzmacnianie wschodniej flanki i utworzenie sojuszniczych batalionowych grup bojowych w Polsce i w każdym z krajów bałtyckich.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.