Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Cudze wojny, swój prezydent

Prezydent USA Donald Trump podczas szczytu NATO w Hadze. 24 czerwca 2025 r.
Prezydent USA Donald Trump podczas szczytu NATO w Hadze. 24 czerwca 2025 r.fot. Mischa Schoemaker/ANP Pool/EPA/PAP
27 czerwca 2025
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Decyzja o ataku na Iran wywołała ostre podziały na zapleczu politycznym i medialnym Donalda Trumpa. Izolacjoniści zarzucają prezydentowi zdradę ideałów „America First”

Kilka dni przed zbombardowaniem instalacji nuklearnych w Iranie Donald Trump zamieścił na platformie społecznościowej długi SMS od ambasadora USA w Jerozolimie Mike’a Huckabee. Przepełniona religijnym uniesieniem wiadomość skrywa polityczne przesłanie. „Piszę nie po to, żeby pana przekonywać, lecz po to, żeby pana zachęcić. Wierzę, że usłyszy pan głos z niebios, który jest dużo ważniejszy niż mój czy kogokolwiek innego. Jestem pana mianowanym sługą na tej ziemi i ufam pana instynktowi” – pisze ambasador. Huckabee, były gubernator Arkansas i pastor Kościoła baptystycznego, nie ma wątpliwości, że Bóg ocalił Trumpa z ubiegłorocznego zamachu, by został „najważniejszym prezydentem w tym stuleciu, a może nawet w całej historii”. Podkreśla, że od czasu Harry’ego Trumana, który w 1945 r. nakazał zrzucić bombę atomową na Hiroszimę i Nagasaki, na żadnym przywódcy nie spoczywała tak doniosła decyzja jak na nim. „Wiele głosów mówi do pana, ale jest tylko JEDEN głos, który ma znaczenie. To JEGO głos”– pisze ambasador. „Nie wybrał pan tego momentu. Ten moment wybrał pana”.

Podobnie jak wielu ewangelikanów Huckabee jest chrześcijańskim syjonistą: wierzy, że współczesne państwo żydowskie stanowi wypełnienie biblijnych proroctw, a zapewnienie mu bezpieczeństwa to warunek powrotu Chrystusa i zbawienia świata. Wspieranie Izraela nie jest zatem tylko kwestią polityki zagranicznej, lecz także aktem wiary i religijnym obowiązkiem. Huckabee wyznaje chrześcijański syjonizm w wersji skrajnej: sprzeciwia się utworzeniu państwa palestyńskiego (chyba że na terenach wykrawanych z innych krajów muzułmańskich), uważa, że Żydzi mają wieczyste prawo do Zachodniego Brzegu (a precyzyjniej: Judei i Samarii), dlatego nie ma tam mowy o żadnej okupacji. W swoich wypowiedziach kwestionował nawet samo istnienie palestyńskiej tożsamości, określając ją „politycznym narzędziem, które ma służyć do odebrania ziem Izraelowi”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.