Katastrofa lotnicza podczas rocznicy wojny iracko-irańskiej
Blamażem zakończyły się wczorajsze uroczystości w Teheranie upamiętniające wybuch wojny iracko-irańskiej w 1980 r.
W tym samym czasie gdy prezydent Mahmud Ahmadineżad wychwalał "siłę irańskiej armii" i odgrażał się, że jego kraj "odetnie ręce każdemu, kto odważy się go zaatakować", rozbił się jeden z samolotów biorących udział w paradzie wojskowej.
Wojownicze przemówienie Ahmadineżada było skierowane przede wszystkim do Izraela, który w ostatnich dniach kilkakrotnie podkreślał, że nie wyklucza ataku na irańskie instalacje jądrowe. - Żadne mocarstwo nie śmie nawet myśleć o agresji na Iran. Dziś jesteśmy doświadczeni i silni - mówił prezydent, krytykując przy okazji obecność zachodnich wojsk w Afganistanie i Iraku. Podczas parady pokazano też największą dumę Teheranu: rakiety średniego i długiego zasięgu, które - zgodnie z zapewnieniami tamtejszych wojskowych - mogą bez problemu sięgnąć Izraela.
Na tle tych zapewnień zgrzytem okazały się doniesienia o katastrofie jednego z samolotów biorących udział w uroczystościach. Jak poinformowały irańskie media, maszyna rozbiła się na południe od Teheranu. W wypadku zginęło siedem osób. Do tragedii mogła doprowadzić awaria przestarzałej maszyny - w paradzie brały udział samoloty zakupione przez Teheran w USA jeszcze przed upadkiem szacha w 1979 r., oraz jednostki rodzimej, a także rosyjskiej produkcji. Do chwili zamknięcia tego wydania "DGP" nie było wiadomo, która z maszyn się rozbiła.
, reuters
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu