Ashton jedzie z wizytą do przywódców Hamasu
UE od lat jest największym donatorem dla Autonomii Palestyńskiej na świecie - co roku przekazuje na ten cel przeszło miliard euro.
Mimo to nie ma większego wpływu na proces pokojowy na Bliskim Wschodzie. Wczoraj szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton pojechała do Strefy Gazy, aby to zmienić. Ale bez skutku.
Wizyta od początku była ryzykowna. Od trzech lat Strefa Gazy jest zarządzana przez Hamas, który przez samą Unię jest uważany za organizację terrorystyczną. Przyjazd Ashton mógłby więc być uważany za nieoficjalną aprobatę dla Hamasu. Aby tego uniknąć, szefowa dyplomacji nie spotkała się z żadnym przedstawicielem władz Gazy. Odwiedziła jedynie szpital ONZ.
Ale i to nie pomogło. Kilka minut po tym, jak przekroczyła granicę Gazy, rakieta wystrzelona przez jeszcze bardziej radykalną od Hamasu organizację Ansar Al-Sunna zabiła pracownika rolnego na terenie Izreala. To była pierwsza ofiara pocisków ze strefy Gazu od przeszło roku.
Pieniądze z Brukseli miały zapobiec radykalizacji nastrojów wśród ludności palestyńskiej. Ale proces jest odwrotny. Z powodu powtarzających się zamachów władze Izraela stopniowo wycofały prawo do pracy dla przytłaczającej większości mieszkańców Gazy. O ile w 2007 r. w Izraelu mogło pracować jeszcze 57 tys. osób, to obecnie jest to mniej niż 3 tys. Aby powstrzymać produkcję ładunków wybuchowych, izraelskie władze wprowadziły także zakaz importu do Strefy Gazy ogromnej ilości towarów, łącznie z szamponami, książkami i zabawkami. To skazało na bankructwo niemal wszystkie zakłady przemysłowe Strefy. Zgodnie z najnowszymi danymi Banku Światowego 70 proc. przedsiębiorstw w Gazie już nie działa, a kolejne 20 proc. wykorzystuje zaledwie 1/10 swoich mocy produkcyjnych.
Wczoraj Ashton robiła wszystko, aby zdjąć opinię z Unii "payer but not a player" (płatnika, ale nie gracza na bliskowschodniej scenie politycznej). Podczas spotkania z prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem i szefem izraelskiej dyplomacji Awigdorem Libermanem Ashton apelowała o wznowienie bezpośrednich rozmów pokojowych i zaprzestanie wszelkiego rodzaju przemocy. Jednak wydarzenia idą w odwrotnym kierunku. Decyzja rządu Izraela sprzed kilku dni budowy kolejnych 1600 domów izraelskich we wschodniej Jerozolimie wywołała serię gwałtownych manifestacji wśród Palestyńczyków.
Jędrzej Bielecki
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu