Czy Zachód przestanie zbroić Izraelczyków
Niemal cała broń kupowana przez Izrael pochodzi z Niemiec i ze Stanów Zjednoczonych. Coraz więcej wpływowych polityków amerykańskich nawołuje do wstrzymania dostaw
Debata na temat odpowiedzialności za sytuację w Strefie Gazy państw, które dostarczają Izraelowi broń, przestała być wyłącznie domeną środowisk lewicowych. Dzieje się tak nie tylko ze względu na wysoką liczbę ofiar śmiertelnych po stronie palestyńskiej – tych jest już ponad 30 tys. – ale również izraelski atak na konwój humanitarny World Central Kitchen, w którego wyniku zginął m.in. Polak Damian Soból.
Wczoraj przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości z dostaw broni do Izraela musiały się tłumaczyć Niemcy. Zostały one oskarżone o naruszenie Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa przez władze Nikaragui, sprzymierzonej z Rosją i sympatyzującej z Palestyńczykami. Chodzi nie tylko o wsparcie wojskowe, lecz także o decyzję o zaprzestaniu finansowania UNRWA, czyli Agencji ONZ ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie. Podczas przesłuchań, które rozpoczęły się w poniedziałek w Hadze, Nikaragua argumentowała, że „nie ma znaczenia, czy pociski dostarczane są prosto z Niemiec do izraelskiego czołgu ostrzeliwującego szpital, czy też trafiają do Izraela w celu uzupełnienia zapasów”. – Niemcy są świadome poważnego ryzyka popełnienia ludobójstwa – przekonywał trybunał ambasador Nikaragui w Holandii Carlos Argüello.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.