Fidesz krok po kroku przejmuje kontrolę nad węgierskimi szkołami wyższymi
Węgierski rząd próbuje podporządkować sobie kolejne sfery życia publicznego. Tym razem – nie po raz pierwszy zresztą – padło na szkolnictwo wyższe.
Hashtag #freeSzFE w ostatnich tygodniach wzbudził mnóstwo odruchów solidarności aktorów z całego świata. SzFE, czyli Uniwersytet Sztuk Teatralnych i Filmowych, to kolejna uczelnia, która weszła w nowy system nadzoru. Uczelnie stopniowo przestają podlegać Lászlówi Palkovicsowi, ministrowi odpowiedzialnemu za naukę i szkolnictwo wyższe. Do poszczególnych uczelni są wprowadzane kuratoria, coś na kształt fundacji wraz z radą nadzorczą, które mają nimi zarządzać. Kuratoria nadzorują budżet uczelni, akceptują strategię rozwoju, wybierają rektora i dziekanów.
Trzy lata temu rząd Viktora Orbána przedstawił też radykalny plan reorganizacji Węgierskiej Akademii Nauk (MTA), którą miała zarządzać właśnie fundacja. Tego typu reorganizacja zrywała z instytucjonalnym osadzeniem uniwersytetu w systemie edukacji. Nie jest to już instytucja w 100 proc. podległa państwu, a byt w pewnej mierze autonomiczny, choć paradoksalnie jeszcze bardziej podległy obowiązującej opcji politycznej. Ówczesne plany wzbudziły ogromny sprzeciw środowiska akademickiego i odejście z MTA wielu profesorów. Przed dwoma laty podobny system nadzoru został wprowadzony na Uniwersytecie Macieja Korwina w Budapeszcie, uczelni o profilu ekonomicznym. Zmiany nie były konsultowane z partnerami społecznymi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.