Zmęczenie zarazą. Europa szykowała się na drugą falę, ale i tak przegrywa
Zawiedli politycy, tworzone przez nich rozwiązania i brak dyscypliny społecznej
Doświadczenia pierwszej fali pokazały, że kluczową rolę w opanowaniu wirusa ma efektywny system testowania i wykrywania kontaktów. Teoretycznie pozwoliłby on w miarę normalnie funkcjonować gospodarce, bo odpowiednio wcześnie wyłapywałby osoby zakażone wirusem i potencjalnych nosicieli.
Na takie rozwiązanie postawił premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. Jeszcze przed wakacjami obiecał kosztem 12 mld funtów (ok. 60 mld zł) stworzenie systemu, który będzie „najlepszy na świecie”. Do współpracy rząd brytyjski wciągnął koncerny farmaceutyczne: za rządowe pieniądze zbudowały kilka dużych laboratoriów zwanych „latarniami morskimi”. Powstały one równolegle do funkcjonujących już publicznych placówek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.