Tajne dziecko reżimu
Odkrycie nowiczoka w latach 70. uznano za osiągnięcie, które zdarza się raz na dekady. Chociaż Aleksiej Nawalny nie jest pierwszą ofiarą trucizny, wciąż niewiele o niej wiadomo
Feralnego dnia – 20 sierpnia – opozycjonista wracał samolotem do Moskwy z Tomska na Syberii, gdzie wspierał niezależnych kandydatów w wyborach regionalnych. W niedzielę 13 września Rosjanie wybiorą 18 gubernatorów, przedstawicieli 18 lokalnych parlamentów i ponad 20 rad miejskich. Jednym z miast, w których odbędzie się głosowanie, jest właśnie leżący prawie 3 tys. km od stolicy Tomsk, siedziba najstarszego uniwersytetu w tej części kraju.
Lokalny DJ i muzyk przyłapał Nawalnego, jak przed odlotem w lotniskowej kawiarni popijał spokojnie herbatę. Podejrzewa się, że to w niej czaiła się trucizna. Współpracownicy polityka opowiadali potem, że jego samopoczucie gwałtownie się pogorszyło już po starcie. Nawalny poszedł do toalety, z której nie był już w stanie wyjść o własnych siłach. Upadł i jęczał z bólu. Pilot podjął decyzję o awaryjnym lądowaniu w Omsku – niecałe 750 km od Tomska. Tam opozycjonista trafił do szpitala, skąd został przewieziony do kliniki w Niemczech.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.