Przemoc zdominowała amerykańską kampanię
Sztaby urzędującego republikańskiego prezydenta Donalda Trumpa i jego demokratycznego rywala Joego Bidena oskarżają się nawzajem o podsycanie napięcia, po tym jak w weekend w starciach uczestników protestów życie straciła jedna osoba. Prawica straszy, że jeżeli ten drugi wygra, to ulice spłyną krwią. Lewica tymczasem mówi: To, co się dzieje, to jest Ameryka z wizji Trumpa.
Afroamerykańska demokratyczna kongresmenka z Florydy Val Demings, która przed rozpoczęciem kariery politycznej była komendantem policji w Orlando, stwierdziła na antenie telewizji CBS, że chaos i rosnąca przemoc są konsekwencją polityki Białego Domu oraz tego, że prezydent nie potrafi przeciwstawić się strukturalnemu rasizmowi. „W Ameryce pod obecnym przywództwem nie możemy się czuć bezpieczni” ‒ powiedziała z kolei w programie „This Week” telewizji ABC senator Amy Klobuchar z Minnesoty, była rywalka Bidena z demokratycznych prawyborów. Zarzuty odpierał tymczasem szef Kancelarii Prezydenta Mark Meadows. W audycji „Meet the Press” w NBC mówił, że zasadnicza większość Ameryki Donalda Trumpa jest spokojna i pokojowo nastawiona.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.