Bunt przeciw migrantom
Burmistrzowie trzech miast chcą sankcji wobec przybyszów popadających w konflikt z prawem
„W każdym średniej wielkości mieście Badenii-Wirtembergii wykształciło się środowisko niezintegrowanych młodych uchodźców, często zajmujących się drobnymi przestępstwami na stacjach kolejowych i w miejscach publicznych. Do wielu z nich nie można już dotrzeć z ofertą integracyjną. Wynika to nie tylko z odniesionych traum i doświadczeń związanych z przemocą, ale też określonej kultury męskości kształtowanej przez pochodzenie” ‒ napisali w ubiegłym tygodniu w liście do premiera Badenii-Wirtembergii burmistrzowie Schwaebisch Gmuend, Tybingi i Schorndorf ‒ Richard Arnold (CDU), Boris Palmer (Zieloni) i Matthias Klopfer (SPD). Pismo jest pesymistyczną diagnozą stanu integracji przybyszy pięć lat po kryzysie migracyjnym. Politycy trzech różnych partii postanowili zabrać głos po tym, jak w ostatnich tygodniach doszło do masowych nocnych burd z udziałem migrantów w Stuttgarcie i Frankfurcie nad Menem. Media głównego nurtu unikały tego aspektu, określając zadymiarzy „imprezowiczami”.
„Zdajemy sobie sprawę, że piętnowanie młodych ludzi jako fanatycznych, grasujących hord cudzoziemców jest tak samo nieproduktywne jak upojony własnym moralizatorstwem pedagogiczny romantyzm. Ukrywanie i tabuizacja kulturowych, społecznych, religijnych i rodzinnych cech miejskich grup stwarzających problemy pomaga jednak w równie małym stopniu, co ideologiczne przywiązanie do (…) uprzedzeń” ‒ zastrzegają Arnold, Palmer i Klopfer, by zaraz stwierdzić wprost: „Do tej pory w debacie pomijany był jeden aspekt: rola uchodźców w pojawieniu się środowiska gotowego do sięgania po przemoc”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.