Zarządzanieminioną zapaścią
Węgierskie media od sześciu lat nieprzerwanie informują widzów o zagrożeniu ze strony nielegalnych migrantów. Tyle że ich już nie ma
Sześć lat temu okolice dworca Keleti w Budapeszcie na długie tygodnie zaroiły się od uchodźców i migrantów ekonomicznych, którzy szlakiem bałkańskim próbowali dostać się do Austrii i Niemiec. Przez cały 2015 r. przez granicę przeszło kilkaset tysięcy osób – zapewne nie więcej, niż 400 tys. Trudno to dziś dokładniej oszacować, ponieważ węgierskie władze umyślnie wstecz zmieniły statystyki, a dane za rok 2015 przestały być dostępne. Nie wiemy także, jak liczna grupa (jeśli w ogóle) wyraziła chęć pozostania na Węgrzech. Faktem jest, że stosunek do migracji nie był dla Węgrów abstrakcyjnym pytaniem, lecz rzeczywistością, z którą wielu zetknęło się osobiście.
Polityczne paliwo
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.