Gibraltar głosuje w sprawie aborcji
Sondaże wróżą pokaźne zwycięstwo zwolennikom liberalizacji przepisów zakazujących przerywania ciąży
Mieszkańcy Gibraltaru podejmą dziś decyzję w sprawie złagodzenia przepisów antyaborcyjnych. Dotychczas przerywanie ciąży na zamieszkanym przez 32 tys. ludzi terytorium brytyjskim było nielegalne z wyjątkiem zagrożenia życia matki, a kobiecie i osobom, które by jej w tym pomogły, teoretycznie groziło za to dożywotnie więzienie. Teoretycznie, bo przepis od dziesięcioleci pozostawał martwy, a mieszkanki Gibraltaru jeździły na zabiegi do klinik w Hiszpanii. Choćby w przygranicznym miasteczku La Línea de la Concepción, z którego do centrum Gibraltaru jest zaledwie 3,5 km.
Gibraltar miał dotychczas najostrzejsze przepisy antyaborcyjne w Europie, jeśli nie liczyć podobnie niewielkich: Andory, Malty, San Marino i Watykanu. Brytyjskie terytorium zależne, cieszące się znaczną autonomią, mocno odróżniało się w tej sferze od metropolii – w Anglii, Szkocji i Walii aborcja na życzenie kobiety jest legalna aż do 24. tygodnia ciąży, a w Irlandii Północnej tylko w przypadkach, gdy ciąża zagraża życiu albo zdrowiu fizycznemu lub psychicznemu matki. Restrykcyjne przepisy były jednak czysto teoretyczne, zwłaszcza odkąd w 2010 r. lewicowy premier José Luis Zapatero doprowadził do legalizacji aborcji w sąsiedniej Hiszpanii. Środowiska pro-choice twierdzą, że corocznie kilkadziesiąt kobiet z Gibraltaru wyjeżdża na zabieg za granicę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.