Fala nie opadnie aż do lipca
Ze statystyk wynika, że wirus zdaje się wycofywać znad Gangesu. Nie wiadomo jednak, czy nie jest to po prostu wstęp do kolejnej ofensywy pandemii
Na papierze sytuacja pandemiczna w Indiach wygląda lepiej niż jeszcze dwa tygodnie temu. Liczba dziennie wykrywanych przypadków spadła poniżej 300 tys., chociaż na początku maja przekraczała 400 tys. Co 24 godz. na COVID-19 wciąż umiera tam ok. 4000 osób, ale wiadomo, że zgony mają mniej więcej dwutygodniowe opóźnienie względem zakażeń. Z różnych części kraju – np. z Bengaluru, 9-milionowej stolicy stanu Karnataka – płyną doniesienia o tym, że personel medyczny ma mniej pracy.
To nie znaczy jednak, że można ogłosić koniec pandemii. W całym kraju dotychczas wykryto ponad 25 mln infekcji SARS-CoV-2. To oznacza, że obecnie chorych na COVID-19 jest tutaj ponad 3 mln ludzi. Tamtejsza służba zdrowia nie dysponuje łóżkami dla wszystkich potrzebujących. Jakby tego było mało, osłabieni pacjenci i ozdrowieńcy (zwłaszcza cukrzycy) zaczęli masowo zapadać na mukormykozę, chorobę wywołaną przez rzadką infekcję grzybiczą. Kogo nie wykończył wirus, może paść ofiarą grzyba.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.