Uderzenie w białoruskich Polaków jest częścią szerszej strategii
P o opanowaniu masowych protestów Alaksandr Łukaszenka przeszedł do planowanego uderzenia w największe środowiska niezależne. Nieuznawany przez władze w Mińsku Związek Polaków na Białorusi (ZPB) należy zaś do największych organizacji niekontrolowanych przez reżim.
W czwartek prokuratura poinformowała o wszczęciu wobec kilkorga liderów ZPB postępowania karnego za złamanie artykułu mówiącego o rozpętywaniu nienawiści na tle narodowościowym lub religijnym. Szefowa ZPB Andżelika Borys odsiadywała już w tym czasie 15-dniową karę aresztu za zorganizowanie dorocznego jarmarku „Grodzieńskie Kaziuki”. Dodatkowo zatrzymano troje członków zarządu związku: szefową oddziału w Lidzie Irenę Biernacką, grodzieńskiego współpracownika „Gazety Wyborczej” Andrzeja Poczobuta i dyrektorkę polskiej szkoły w Wołkowysku Marię Tiszkowską. Jeśli sprawa trafi do sądu, zatrzymanym grozi nawet 12 lat łagru.
Śledczy interesowali się zwłaszcza wątkami historycznymi. ZPB pielęgnuje pamięć o lokalnych oddziałach Armii Krajowej, które propaganda, zgodnie z linią wypracowaną w latach stalinowskich, opisuje jako faszystowskie bandy. Nieprzypadkowo o wszczęciu sprawy poinformowano 25 marca, w Dzień Wolności, upamiętniający proklamowanie w 1918 r. Białoruskiej Republiki Ludowej i obchodzony przez prozachodnią opozycję. Wśród środowisk niezależnych trwają spory o ocenę poszczególnych elementów historii XX w., choćby 17 września 1939 r. Dla Polaków to data narodowej traumy i klęski II RP. Niektórzy opozycyjnie nastawieni Białorusini, choć daleko im do lansowanej w oficjalnym przekazie linii neostalinowskiej, uznają tę datę za zjednoczenie ziem białoruskich, bez którego współczesnej Białorusi mogłoby nie być. Władze zaś ostatnio zaproponowały ustanowienie tego dnia święta państwowego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.