Nowe represje wobec białoruskich Polaków
W środę szefowa Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys otrzymała karę 15 dni aresztu za organizację nielegalnego zgromadzenia, jak zinterpretowano tradycyjny jarmark z okazji Kaziuków. Wczoraj prokuratura wszczęła śledztwo w jej sprawie z artykułu mówiącego o rozpalaniu nienawiści na tle narodowym, za co kodeks karny przewiduje 12 lat kolonii karnej.
Według państwowej agencji BiełTA szefowa ZPB i inni działacze są podejrzewani o organizowanie od 2018 r. akcji upamiętniających „uczestników antyradzieckich formacji bandyckich” w celu „rehabilitacji nazizmu i usprawiedliwiania ludobójstwa narodu białoruskiego”. W czwartek funkcjonariusze wkroczyli do mieszkań współpracującego z „Gazetą Wyborczą” dziennikarza i działacza ZPB Andrzeja Poczobuta, dyrektorki szkoły społecznej w Wołkowysku Marii Tiszkowskiej i szefowej oddziału Związku w Lidzie Ireny Biernackiej. Poczobut został zatrzymany. Przeszukania odbyły się także w siedzibie ZPB i redakcji związkowego pisma „Głos znad Niemna”.
– Wzywam białoruskie władze, aby w spokoju rozwiązywały swoje wewnętrzne problemy, bez brania zakładników. Tak bowiem rozumiem ostatni atak na społeczność polską na Białorusi – oświadczył premier Mateusz Morawiecki. Według PAP sędzia Rusłan Huryn, który skazał Borys na areszt, dostał zakaz wjazdu do Polski. – Brutalność, którą dziś widzimy, wpisuje się w całokształt działań na Białorusi. Widocznie przyszedł czas i na mniejszość polską – mówiła Andżelika Borys w opublikowanej w środę rozmowie z DGP, którą przeprowadziliśmy na dobę przed jej zatrzymaniem. Represje wzmogły się po wybuchu protestów w sierpniu 2020 r. 299 osób ma status więźniów politycznych. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.