Pokusa anty…izmów
Francuskie władze robią wszystko, żeby nie importować konfliktu żydowsko -palestyńskiego nad Sekwanę. Ale on już tam jest
Jedyną właściwą odpowiedzią na terroryzm jest reakcja mocna i sprawiedliwa. Izrael ma prawo się bronić za pomocą akcji wymierzonych w organizacje terrorystyczne, ale oszczędzając cywili – mówił Emmanuel Macron w telewizyjnym wystąpieniu po ataku Hamasu na żydowskie miasta. Powiedział dokładnie to, czego po nim oczekiwano – potwierdził stanowisko V Republiki w sprawie bliskowschodniej. A jest takie: powinny istnieć dwa państwa – żydowskie i palestyńskie, oba narody mają prawo do życia na tym terenie i do bezpieczeństwa, nieusprawiedliwione są zarówno ataki na Żydów, jak i żydowska kolonizacja.
Wypowiedź Macrona nie była skierowana na zewnątrz, bo dyplomacja światowa od dawna zna „symetrystyczne” stanowisko Paryża. Ważniejsze było to, by dotarła ona do odbiorców wewnętrznych. Prezydent zadeklarował wsparcie dla społeczności żydowskiej we Francji, lecz też przestrzegł przed stygmatyzacją muzułmanów. W sumie próbował zgarnąć z powrotem do garnka mleko, które już się rozlało – tak jak konflikt izraelsko-palestyński, który wpływa na społeczeństwa daleko poza strefą działań wojennych. Nietrudno sobie wyobrazić, jak po klęsce na swoim terenie terroryści przenoszą działania do innych państw, choć pewnie jeszcze nie teraz, kiedy lepiej nie odwracać stanowiska opinii publicznej, która wyraźnie wybrała jedną stronę konfliktu. A już teraz skutkuje wzrostem nastrojów antysemickich.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.