Zmarł poeta folku Vic Chesnutt
Nie żyje jeden z najbardziej oryginalnych współczesnych amerykańskich artystów folkowych.
Chesnutto zmarł 25 grudnia. Przez ostatnie dni życia był w śpiączce, w którą zapadł po zażyciu środków uśmierzających bóle mięśni. Komplikacje po przedawkowaniu leków były przyczyną śmierci 45-letniego muzyka.
Nie wiadomo, czy do zatrucia doszło przez przypadek, czy też było ono celowe. Dzień przed śmiercią Chesnutta jego przyjaciółka Kristin Hersh napisała w serwisie Twitter: "Nikt nie wie więcej. Kolejna próba samobójcza. Sprawy wyglądają źle. Śpiączka. Jeżeli przeżyje, może mieć uszkodzony mózg".
Rockman zmagał się z kalectwem. Jako osiemnastolatek w wyniku wypadku samochodowego został unieruchomiony w wózku inwalidzkim. Mimo sukcesów w show-biznesie miał kłopoty ze sfinansowaniem kosztownego leczenia swojej choroby. Kilka miesięcy temu w jednym z wywiadów przyznał, iż ma 35 tysięcy dolarów długu w szpitalu, chociaż był ubezpieczony.
O Chesnutcie świat usłyszał pod koniec lat 80. Śpiewającego tekściarza i gitarzystę odkrył Michael Stipe. Wokalista grupy R.E.M. wyprodukował też najlepsze z jego albumów: "Little" i "West of Rome". Łącznie Chesnutt wydał trzynaście płyt - ostatnią z nich była tegoroczna "Skitter on Take-Off". Był współtwórcą charytatywnego albumu "Sweet Relief II: Gravity of the Situation" (1996) na rzecz muzyków wymagających opieki lekarskiej. Do udziału w projekcie namówił m.in. członków Smashing Pumpkins, R.E.M. i Garbage.
- Straciliśmy niezwykle utalentowanego twórcę, jednego z największych spośród nas - powiedział Michael Stipe.
czar
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu