Dziennik Gazeta Prawana logo

Aleksiejewa: Kreml stosuje zasadę "nie wie prawica, co czyni lewica"

29 czerwca 2018

Parlament Europejski przyznał wczoraj pani, szefowi Memoriału Olegowi Orłowowi i byłemu pełnomocnikowi prezydenta ds. praw człowieka Siergiejowi Kowalowowi Nagrodę im. Andrieja Sacharowa. W poprzednich latach nagrodę otrzymali działacze z Sudanu, Chin i Białorusi. Czy to znaczy, że sytuacja w Rosji przypomina sytuację w tych krajach?

ROZMOWA

Trudno porównywać Rosję z Sudanem. Ale do Białorusi nieustannie się zbliżamy. Zauważmy, że na Białorusi przestali już zabijać przeciwników władzy. U nas mamy odwrotną tendencję. Jedno jest pewne: choć sytuacja pogarsza się, trudno ją porównywać do czasów ZSRR. Wtedy nasi współpracownicy na wiele lat trafiali do łagrów lub szpitali psychiatrycznych. Dziś dysponujemy konstytucją, gwarancjami praw obywatelskich.

Władza w Rosji jest ambiwalentna. W myśl zasady: "nie wie lewica, co czyni prawica". Inni ludzie decydują o grantach, a inni zabierają nam komputery z biur. Jeśli natomiast chodzi o morderstwa, wśród członków Moskiewskiej Grupy Helsińskiej takich przypadków, dzięki Bogu, nie było. Ale w czerwcu tego roku zginęła przecież moja dobra znajoma, działaczka Memoriału Natalia Estemirowa.

Granty są przyznawane w sposób otwarty, w konkursach. Wiadomo co do kopiejki, na co te środki idą, nasze dokumenty są jawne i często kontrolowane przez urzędników.

Współpracowałam m.in. z Gar-rim Kasparowem. I nie widzę w tym niczego złego. Współdziałałam także z prezydentem i z prokuraturą, i z milicją, i nawet z Jedną Rosją. Nie z samą partią, ale z jej deputowanymi do Dumy - i owszem. Bardzo pomagał mi np. pan Władimir Pligin w sprawie odcinania inguskim mieszkańcom Osetii Płn. wody i prądu. Nie ma dla mnie różnicy, z kim współpracuję, dopóki bronię praw człowieka. W czasie ostatnich wyborów zgodziłam się stanąć na czele moskiewskiej rady ds. praw człowieka w partii Jabłoko. Nie jestem jej członkiem, nie znam nawet ich programu. Ale wiem, że dwóch moskiewskich radnych poprzedniej kadencji bardzo dużo zrobiło dla obrony praw człowieka, więc nie widziałam powodu, aby im odmówić.

I co, powinnam stać się mniej znana? Trudno, aby Moskiewska Grupa Helsińska, która działa od 1976 r., nie była znana. To najstarsza taka organizacja w Rosji. Jej członkowie siedzieli w łagrach. Nie znajdzie pan organizacji, która stwierdzi, że jej przeszkadzamy w pracy. A znajdzie pan wiele takich, którym pomogliśmy.

Tak. Nie wiem, skąd o mnie wiedzą (mówią, że z telewizji, choć rosyjska telewizja mnie nie pokazuje). Nieznajomi często podchodzą do mnie i dziękują za to, co robię, choć czasem nie potrafią nawet wyjaśnić, co takiego robię. Po prostu czują, że jestem blisko nich, że występuję w ich imieniu. To bardzo przyjemne.

@RY1@i02/2009/208/i02.2009.208.000.010a.101.jpg@RY2@

Ludmiła Aleksiejewa

AP

* (ur. 1927), od 1968 r. działaczka praw człowieka, od 1976 r. członkini Moskiewskiej Grupy Helsińskiej (MChG), w 1977 r. zmuszona do emigracji. Po upadku ZSRR wróciła do Rosji. Od 1996 r. szefuje MChG

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.