Playboy już wydoroślał i został mistrzem świata
Gdy w 2000 roku pojawił się w Formule 1, wróżono mu wspaniałą karierę, ale on wolał brylować w klubach i szastać pieniędzmi. W minioną niedzielę Jenson Button został mistrzem świata.
Jest jak Alain Prost! - natychmiast orzekli eksperci. Znów wielki i uwielbiany, a jeszcze przed kilkoma tygodniami spekulowano, czy wytrzyma, czy się nie przestraszy. Przed występami w barwach Brawn GP wygrał tylko raz - w 2006 roku w GP Węgier.
- K... odczepcie się, przecież ja wcale nie zamierzam odpuścić walki o mistrzostwo - powiedział w jednym z wywiadów, gdy po fantastycznej serii sześciu wygranych z rzędu przyszły słabsze wyniki, a jego przewaga nad rywalami topniała z wyścigu na wyścig.
Po kwalifikacjach przed GP Brazylii, w których zajął 14. miejsce, powiedział, że przydałby mu się cud, inaczej o tytuł trzeba będzie jeszcze powalczyć. Po 60 z 71 okrążeń cud stał się faktem. - Jestem mistrzem świata, zasłużyłem sobie na ten tytuł! I będę to powtarzał przez całą noc, szczególnie że mój lot został odwołany - powiedział Button, puszczając oczko w kierunku niedowiarków.
- Jenson to przyszły mistrz - prorokował w 2000 roku sir Frank Williams, gdy podpisywał z Brytyjczykiem kontrakt. Jego CV było imponujące, w wieku 9 lat wywalczył mistrzostwo kartingowe, w Formule Ford już w pierwszym sezonie startów zdominował rywalizację. Tego samego oczekiwano od niego w Formule 1. Pierwszy sezon - 12 punktów i 8. miejsce w klasyfikacji generalnej, natychmiast obwołano go gwiazdą.
Wraz z wynikami przyszły też wielkie pieniądze, jacht, willa w Weybridge i ferrari F430 - kupił po zaledwie kilku tygodniach, potem kolejny dom w Surrey, apartamenty w Bahrajnie i Monte Carlo. Przyjęcia, szybkie samochody i modelki, które nie odstępowały go na krok.
- Jenson to tylko playboy - mówił Flavio Bratore. Jacques Villeneuve w BRA-Honda przywitał go słowami: - Jenson? Nie wygłupiajmy się, on nadaje się bardziej do boysbandu. W 2007 roku Buttonowi wyrósł rywal - Lewis Hamilton. - On mógł być kimś wielkim, ale to zaprzepaścił. Więcej taka okazja już mu się nie przytrafi - prorokował Nigel Mansell, były czempion.
- Może to wszystko przyszło zbyt szybko - zastanawiał się Button. W 2003 r. jego karierą zajął się David Richards, a już w 2004 r. było pierwsze pole position na torze Imola i 3. miejsce w klasyfikacji generalnej tuż za kierowcami Ferrari: Michaelem Schumacherem i Rubensem Barrichello. W 2006 r. pierwsze zwycięstwo w GP Węgier, potem dwa fatalne lata w Hondzie. W 2009 r. mistrzostwo. - To koniec bajki o ślicznym chłopaku, któremu wciąż coś nie wychodziło - podsumował Button. Ustatkował się (od roku spotyka się z Japonką Jessicą Michibata), nadal elokwentny i szarmacki, zmienił jednak priorytety, wpierw sport, potem przyjemności.
@RY1@i02/2009/205/i02.2009.205.000.019a.101.jpg@RY2@
Button tytuł mistrzowski zadedykował swojej dziewczynie
Forum
Marta Pytkowska
marta.pytkowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu