Sunderland wygrał dzięki pomocy piłki... plażowej
W sumie 10 piłkarzy Realu i Barcelony zostało nominowanych w tym roku do Złotej Piłki. Liga hiszpańska na szczęście nie została totalnie zdominowana przez te drużyny.
Obie już straciły punkty. W sobotę Katalończycy szczęśliwie zremisowali 0:0 z Valencią.
Trener Barcelony Josep Guardiola użył słów, które bardzo rzadko przechodzą mu przez gardło: - Musimy być zadowoleni z tego punktu. Mieliśmy spore problemy.
Gdyby nie kontuzja Davida Villi Valencia prawdopodobnie ograłaby mistrzów Hiszpanii. Świetne okazje marnowali Pablo Hernandez, Juan Mata i David Silva. Jeśli chodzi o gości, wszystko było nie tak jak zawsze. Barcelona często się broniła, jednym z jej bohaterów był piłkarz, który zazwyczaj ma mało pracy - bramkarz. "Valdes zatrzymał Valencię" - napisała hiszpańska Marca.
Spore problemy miał również Real Madryt. Oczywiście Valladolid to nie Valencia, dlatego Królewscy wygrali, ale po meczu kręcili nosami. W sobotę w barwach Realu po raz 711. wystąpił Raul, bijąc rekord Manuela Sanchisa. Przy okazji strzelił dwa gole. Jednak goście nie dawali za wygraną, a Real nie zachwycał. - Jesteśmy wdzięczni naszym fanom, że są tak cierpliwi. Musimy poprawić sporo rzeczy, aby kibice czuli się komfortowo, oglądając nasze mecze - powiedział Sergio Ramos.
Do absurdalnej sytuacji doszło w sobotę w lidze angielskiej. W meczu Sunderlandu z Liverpoolem napastnik gospodarzy Darren Bent strzelił gola, trafiając najpierw w... piłkę plażową. To zupełnie zdezorientowało bramkarza Liverpoolu Jose Reinę, ale sędzia uznał gola. - To były dziwne okoliczności, ale nie możemy się tym usprawiedliwiać. Graliśmy źle, oddaliśmy im pole - powiedział Rafa Benitez.
Podobnego zdania był menedżer Sunderlandu Steve Bruce. Jego drużyna by wygrała i tak - nieważne, czy za pomocą piłki plażowej, czy nie. - Ta piłka tylko nam pomogła, ale szczęściu trzeba pomagać - uśmiechnął się Bruce.
Ciekawie było również w Serie A. Inter wygrał na wyjeździe aż 5:0 z jedną z najlepszych obecnie włoskich drużyn - Genoą. Pięknego gola niemal z połowy boiska (dokładnie z 54 metrów) strzelił Dejan Stanković. Bramkarz Marco Amelia źle wybił piłkę, Serb uderzył w nią z woleja, ta odbiła się jeszcze przed bramką i wpadła do siatki. - Byliśmy perfekcyjni i w obronie, i w ataku - powiedział Serb.
W weekend z Polaków grających za granicą najszczęśliwszy był Rafał Murawski, który wreszcie zadebiutował w lidze rosyjskiej. Jego Rubin Kazań wygrał 2:1 z FK Chimki, a Polak rozegrał całe spotkanie. Cieszył się również Ireneusz Jeleń, którego Auxerre pokonało mistrzów Francji Bordeaux 1:0.
rup
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu