Orban może wygrać, ale dużo ryzykuje
Premier Węgier balansuje na granicy prawa, dużo ryzykuje. Ale wciąż ma szansę na sukces
Viktor Orban igra z ogniem. Jego strategia przyspieszenia wzrostu gospodarczego metodami, których nie stosuje się w innych krajach Unii Europejskiej, ma co prawda wciąż szansę na sukces i jeśli się powiedzie, pozwoli na rozwiązanie najważniejszych problemów kraju, jak wysokie zadłużenie. Jest ona jednak bardzo ryzykowna.
Od kwietnia rząd Fideszu podjął wiele decyzji, które są na granicy tego, na co pozwala Unia. Spektakularnym przykładem jest konflikt między premierem a bankiem centralnym. Kilka miesięcy temu na wniosek Orbana obniżono o trzy czwarte pensję prezesa banku. Rząd bardzo późno poprosił o opinię w tej sprawie Europejski Bank Centralny. A gdy EBC uznał, że obniżenie pensji jest sprzeczne z zasadą niezależności banku centralnego, rząd nie cofnął swojej decyzji, tłumacząc, że ostateczne stanowisko w tej sprawie należy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Teraz toczy się w tej sprawie proces.
Balansowaniem na granicy prawa jest także ustawa, która pozwoli parlamentowi na mianowanie członków rady polityki pieniężnej. Formalnie nie złamie to niezależności banku centralnego, bo członkowie rady i tak będą zobligowani do wypełniania statutu banku i przeciwdziałania inflacji. Faktycznie jednak wszyscy będą zwolennikami Fideszu, bo ta partia ma dwie trzecie mandatów w parlamencie. A to oznacza, że Orban będzie jednak mógł wpływać na stanowisko banku i skłaniać go do podejmowania działań na rzecz wzrostu gospodarczego.
Niepokojące jest ograniczenie przez parlament uprawnień trybunału konstytucyjnego. Nie będzie on mógł orzekać w tych sprawach, w których nie będzie można rozpisać referendum. Na razie Orbanowi chodziło o przeforsowanie likwidacji systemu otwartych funduszy emerytalnych. Jednak zawężenie uprawnień trybunału można interpretować znacznie szerzej. De facto otwiera to drogę do zmiany przez rząd bardzo wielu przepisów gospodarczych, które dziś są zapisane w konstytucji lub ustawach. To wywołuje niepewność, która jest bardzo zła dla biznesu. Z tego powodu zagraniczni inwestorzy będą teraz wybierać Polskę, a nie Węgry do lokowania swoich kapitałów. Co prawda Orban chwali się nowymi inwestycjami zagranicznymi, przede wszystkim w przemyśle samochodowym. Jednak decyzje w tej sprawie zostały podjęte jeszcze przed zmianą uprawnień trybunału.
Międzynarodowe media poświęciły bardzo dużo uwagi uchwaleniu we wtorek przez węgierski parlament nowej ustawy medialnej. Podkreślają one przede wszystkim, że dziennikarze nie będą mogli zachować w tajemnicy swoich źródeł, a także zbyt krytycznie oceniać polityki rządu, co bardzo źle służy walce z korupcją i nadużyciami władz. Czy tak rzeczywiście będzie - trudno powiedzieć. Jednak już samo zszarganie opinii na Zachodzie będzie poważnym obciążeniem dla rozwoju Węgier.
@RY1@i02/2010/248/i02.2010.248.000.010b.001.jpg@RY2@
Zsolt Darvas, ekspert Instytutu Bruegla w Brukseli
Not. J.Bie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu