Dziennik Gazeta Prawana logo

Poparcie dla Sarkozy’ego najniższe w historii

26 czerwca 2018

ZWIĄZKI ZAWODOWE grożą prezydentowi paraliżem kraju, jeśli ten nie zrezygnuje z reformy emerytur. Sarkozy, by nie stracić szans na reelekcję, musi przejąć inicjatywę

Prezydent Nicolas Sarkozy musi zacząć odrabiać straty wizerunkowe, jeśli chce poważnie myśleć o drugiej kadencji. Na półtora roku przed wyborami nieufność wobec szefa państwa deklaruje 72 proc. Francuzów. Głównie ze względu na planowaną reformę emerytalną.

Magazyn "The Economist" przewiduje, że po paraliżujących kraj protestach najbliższe miesiące zaowocują wysypem populistycznych pomysłów Sarkozyego, które mają przykryć niepopularne reformy.

Po trzech i pół roku rządów zarówno prezydent w latach 1995 - 2007 Jacques Chirac, jak i jego poprzednik Francois Mitterrand cieszyli się większym zaufaniem Francuzów. Chiracowi w połowie czwartego roku jego władzy ufało 40 proc. ankietowanych, Mitterrand był o połowę popularniejszy. O Sarkozym z sympatią myśli zaledwie 26 proc. rodaków.

Dlatego też tym łatwiej centralom związkowym organizować kolejne strajki, głównie przeciwko reformie emerytalnej, która zakłada m.in. nieznaczne podwyższenie wieku emerytalnego (o dwa lata do 2018 r.). W sobotę na ulice po raz kolejny w ostatnich tygodniach wyszły tłumy manifestantów oceniane przez policję na 850 tys., a przez związkowców nawet na 3 mln ludzi. Stanęły rafinerie, robotnicy blokowali porty. Jeśli zakłady naftowe nie wznowią pracy, dziś wieczorem mogą stanąć paryskie lotniska.

- To nie my blokujemy Francję, lecz rząd - mówił na wiecu w Paryżu Francois Chereque, lider CFDT, największej francuskiej centrali związkowej. Chereque i inni przywódcy robotniczy grożą paraliżem kraju, jeśli władze nie zrezygnują z reform. Wszystko rozstrzygnie się w tym tygodniu: w czwartek, dzień po głosowaniu w senacie nad reformą, związki mają opracować plan dalszych działań - być może rozstrzygając w ten sposób wyborczy los Sarkozyego w 2012 r.

Rezygnacja z reform jest jednak wykluczona, ponieważ celem numer jeden jest walka z sięgającym 32 mld euro deficytem. Prezydentowi sprzyja tylko kalendarz. W przyszłym roku Paryż będzie sprawował przewodnictwo w grupach G8 i G20, co nakłada na Francję obowiązek organizacji szczytów obu organizacji. A Sarkozy jak mało kto potrafi błyszczeć na podobnych spotkaniach. Jak wynika z sondaży francuskiego instytutu OpinionWay, podczas sprawowanej przez Francję prezydencji w UE prezydent zdołał zwiększyć swoje poparcie z 38 do 46 proc. m.in. dzięki wynegocjowaniu zawieszenia broni w wojnie gruzińsko-rosyjskiej.

Także dlatego podczas niedawnych spotkań z kanclerz Niemiec Angelą Merkel i prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem Sarkozy wrócił do lansowanego przez Moskwę pomysłu włączenia Rosji do europejskiego systemu bezpieczeństwa.

Na arenie wewnętrznej - wbrew protestom szefa MSZ Bernarda Kouchnera i europejskich partnerów - zdecydował się po raz kolejny zagrać kartą imigrancką i odesłać do domów bułgarskich i rumuńskich Romów. Wykorzystanie kwestii imigranckiej pomogło Sarkozyemu wygrać wybory w 2007 r. i prezydent najwyraźniej zamierza powtórzyć ten scenariusz.

@RY1@i02/2010/203/i02.2010.203.000.010a.001.jpg@RY2@

Jak spadła popularność Nicolasa Sarkozyego

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.