Niemieckie blokady
Mieszkańcom Frankfurtu udało się zablokować rozbudowę lotniska, stuttgartczycy próbują utrącić wielomiliardową inwestycję w dworzec.
W Niemczech mnoży się liczba demonstracji i pozwów obywatelskich przeciwko wielkim projektom infrastrukturalnym. Wiele z nich kończy się powodzeniem.
Najbardziej spektakularnym przykładem jest próba utrącenia wartej 4 mln euro rozbudowy dworca kolejowego w Stuttgarcie. Przeciwko tzw. projektowi Stuttgart 21 od kilku dni protestuje na ulicach stolicy Badenii-Wirtembergii kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Demonstranci straszą nawet wezwaniem do ogólnokrajowego bojkotu niemieckich kolei Deutsche Bahn, który jest jednym z inicjatorów rozbudowy dworca.
Zdaniem aktywistów inwestycja współfinansowana z publicznych pieniędzy jest niepotrzebna i niszczy historyczną część dworca.
Podobne inicjatywy obywatelskie blokują też rozbudowę lotniska we Frankfurcie. Dzięki składanym przez miejscową ludność pozwom heski sąd administracyjny nakazał władzom portu lotniczego ograniczenie nocnych startów i lądowań, bo łamią one przepisy o nadmiernym hałasie.
Z kolei sprzeciw ekologów paraliżuje budowę supernowoczesnej elektrowni węglowej w westfalskim Datteln. Siłownia miała dostarczać prąd już od 2011 r. Ale zielonym udało się znaleźć błędy w pozwoleniu na budowę, dzięki czemu wart 1,2 mln euro projekt stanął w miejscu. Rosnący sprzeciw wobec wielkich projektów infrastrukturalnych to efekt uboczny dwóch rządowych pakietów stymulacyjnych. Sprawiły one, że niemieckie firmy od półtora roku mogą korzystać z państwowych subwencji i pchają naprzód wiele odkładanych przez lata inwestycji.
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu