Amerykańskie specsłużby polują na szefa WikiLeaks?
Szwedzka policja próbowała w trakcie weekendu przez kilkanaście godzin doprowadzić do aresztowania założyciela portalu WikiLeaks Juliana Assange’a.
Zarzut? 39-letni Australijczyk został oficjalnie oskarżony o gwałt i molestowanie seksualne. Jednak już po kilkunastu godzinach prokuratura anulowała swoją wcześniejszą decyzję. - To brudne sztuczki i zemsta ludzi, którym zaszliśmy za skórę - skomentował zamieszanie wokół własnej osoby Assange, który kieruje portalem specjalizującym się w ujawnianiu tajnych dokumentów, a miesiąc temu - ku wściekłości Pentagonu - opublikował setki tysięcy akt dotyczących amerykańskiej wojny w Afganistanie.
Próba zatrzymania Assange’a była bardzo zagadkowa. Założyciel WikiLeaks od pewnego czasu rzeczywiście przebywa w Szwecji, gdzie znajdują się też serwery jego portalu. O zarzutach podnoszonych przeciwko niemu przez dwie Szwedki jako pierwsza napisała w sobotę bulwarówka "Expressen". Przy czym komentatorzy zwracają uwagę, że bardzo rzadko zdarza się, by tożsamość oskarżonego przedostała się do mediów na tak wczesnym etapie śledztwa. Równie zaskakujące jest natychmiastowe wycofanie listu gończego.
Próba aresztowania Assange’a, który od czasu publikacji akt Pentagonu wyrósł na międzynarodową ikonę dziennikarstwa śledczego, postawił na nogi czołowych obrońców wolności słowa na całym świecie. "Oczekiwaliśmy takiego uderzenia od dawna. Siły zła tak właśnie działają. Podnoszą oskarżenie, potem je wycofują, a brud pozostaje" - napisał w brytyjskim "Guardianie" (który współpracował z WikiLeaks przy publikacji akt dotyczących wojny w Afganistanie) przyjaciel Assange’a i dyrektor centrum dziennikarstwa śledczego w Londynie Gavin MacFadyen.
Nie wszyscy zgadzają się jednak z takim postawieniem sprawy. - Oskarżenie nie jest inspirowane ani przez Pentagon, ani nikogo innego. Cała odpowiedzialność leży po stronie człowieka, który ma najwyraźniej pokręcony obraz kobiety i nie potrafi zrozumieć, co znaczy słowo "nie" - powiedziała dziennikowi "Aftonbladet" jedna z poszkodowanych.
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu