Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Biznes atakuje Obamę

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Amerykański biznes coraz ostrzej krytykuje prezydenta Baracka Obamę. To zła wiadomość dla Demokratów w przededniu listopadowych wyborów do Kongresu.

Przedsiębiorcom nie podoba się większość ekonomicznych pomysłów rządzącej od półtora roku administracji. "Regulacyjne zapędy prezydenta nie pomagają w tworzeniu nowych miejsc pracy i hamują wzrost gospodarczy" - napisał w liście otwartym do Obamy Tom Donohue, szef amerykańskiej izby handlu, czołowej organizacji lobbingowej skupiającej wielki biznes. Z kolei zdaniem Ivana Seidenberga, dyrektora zarządzającego firmy Verizon, brak dobrej komunikacji między Waszyngtonem a społecznością biznesową najbardziej szkodzi amerykańskiemu rynkowi pracy.

Ofensywa czołowych amerykańskich biznesmenów poprzedza planowany na środę szczyt pod hasłem "Miejsca pracy dla Ameryki" w Białym Domu. Bezrobocie to dziś jeden z najbardziej palących problemów amerykańskiej gospodarki. Wprawdzie w lipcu spadło ono nieznacznie, z 9,7 do 9,5 proc., jednak wciąż pracy nie może znaleźć 15 mln Amerykanów, a od początku kryzysu pracodawcy bezpowrotnie zlikwidowali prawie 8 mln stanowisk.

Amerykańscy przedsiębiorcy konsekwentnie dowodzą, że winę za ślamazarnie - ich zdaniem - rozpędzającą się gospodarkę ponoszą lewicowe tendencje w Obamowskiej polityce gospodarczej. Nie podoba im się na przykład to, że demokratyczny prezydent nie stroni od populistycznej retoryki, nazywając szefów największych banków grubymi rybami czy grożąc "skopaniem tyłków" firmom związanym z wyciekiem ropy w Zatoce Meksykańskiej. Jeszcze bardziej niepokoi biznesmenów (zwłaszcza tych związanych z sektorem usług finansowych) wchodząca teraz w fazę ostatecznych uzgodnień w Kongresie ustawa nakładająca regulacje na amerykański system bankowy. Wielu biznesmenów za błąd uważa również przyjętą już wcześniej ustawę zdrowotną oraz próby wprowadzenia norm emisji dwutlenku węgla. - To nie jest droga we właściwym kierunku - przekonuje amerykański biznes. Ich zdaniem z bardziej liberalnym prezydentem amerykańska gospodarka, która wychodzi z kryzysu w tempie 3,3 proc. PKB w 2010 roku, mogłaby się rozwijać jeszcze szybciej. Nie zadowala ich to, że amerykańska gospodarka rośnie trzy razy szybciej niż europejska. Zwracają uwagę, że to wciąż trzy razy wolniej niż Chiny.

Biznes i sektor finansowy nie ograniczają się tylko do gróźb. Już od wielu miesięcy przenoszą swoje polityczne poparcie na opozycyjnych Republikanów. W pierwszym kwartale 2010 roku Goldman Sachs po raz pierwszy od 1988 roku wyda więcej na kampanię prawicowych niż lewicowych kandydatów.

Nie działa już nawet magia Baracka Obamy, najskuteczniejszego fundraisera w historii Ameryki. Podczas wiosennego bankietu w Nowym Jorku Mitt Romney, który liczy na prezydencką nominację Partii Republikańskiej w 2012 roku, zebrał 1,5 mln dol. Przemawiający następnego wieczora Obama już tylko 1,3 mln.

"Uratujmy kraj przed widmem socjalizmu" - głosi dokument skierowany przez republikańską centralę do potencjalnych sponsorów, który niedawno opublikował waszyngtoński magazyn "Politico". Czy będzie skuteczny, okaże się już w listopadzie, gdy Amerykanie wybierać będą jedną trzecią składu Senatu i całą Izbę Reprezentantów.

@RY1@i02/2010/133/i02.2010.133.000.010a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Przedsiębiorcy zarzucają Obamie zbytnią lewicowość

Rafał Woś

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.