Krytyka Merkel za propozycję reformy służby zdrowia
Kolejne kłopoty Angeli Merkel: lansowana przez jej rząd propozycja reformy służby zdrowia zbiera cięgi ze wszystkich stron - lewicowej opozycji, związków zawodowych, a nawet przedstawicieli niemieckiego biznesu.
- Propozycje rządu to nic więcej jak skok na portfele niemieckiej klasy średniej - skomentował jeden z liderów opozycyjnego SPD Thomas Opperman. - To nie jest żadna reforma. To tylko doraźne zatkanie dziury w finansach niemieckich kas chorych - atakowali przedstawiciele środowisk medycznych. To niektóre z reakcji (niemal wyłącznie negatywnych) na zaprezentowany we wtorek przez ministra zdrowia Philippa Roeslera (FDP) pakiet zmian, który miał postawić na nogi niemiecką służbę zdrowia i pozwolić tracącemu popularność rządowi Merkel przejść do politycznej ofensywy.
Najważniejszą propozycją ministra było podwyższenie składki na ubezpieczenie zdrowotne z 14,9 do 15,5 proc. dochodów każdego ubezpieczonego Niemca, z czego na pracownika ma przypadać 8,2 proc., a na pracodawcę 7,3 proc. Ukłonem w kierunku tych ostatnich jest wprowadzenie zasady, że wszystkie kolejne podwyżki składki mają być ponoszone przez pracowników w porozumieniu z zadłużonymi kasami chorych. Będą one mogły żądać, by pacjenci wykładali dodatkowe sumy za niektóre najbardziej kosztowne usługi medyczne. Wysokość tych dopłat będzie uzależniona od dochodów chorego. Reforma oznacza więc ni mniej, ni więcej dalsze sięganie do kieszeni wszystkich pracujących Niemców w celu finansowania powszechnej ochrony zdrowia. - Zaoszczędzimy dzięki niej 5,3 mld euro - przewiduje minister Roesler. Zmiany były koniecznością. Od kilku dziesięcioleci państwowe kasy chorych przeżywały trudności i musiały być dodatkowo finansowane z budżetu państwa. Kolejne rządy odsuwały od siebie konieczne reformy niczym gorący kartofel. Nie pomogły także próby łączenia kas chorych. Mimo że ich liczba spadła z 1100 w 1994 r. do 169 w tym roku, dwie kasy stanęły wobec widma bankructwa.
Centroprawicowa koalicja Angeli Merkel, która rządzi Niemcami od jesieni ubiegłego roku, zapowiadała, że przestawi niemiecką służbę zdrowia na bardziej konkurencyjny i wolnorynkowy model. Większość obserwatorów uważa jednak, że najnowsze rozwiązania nie są nawet małym krokiem w tym kierunku.
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu