Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Kanclerz Merkel zapłaci za pomoc dla Grecji

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Angela Merkel może stać się pierwszym europejskim politykiem, który zapłaci polityczny rachunek za ratowanie Grecji z pieniędzy własnych podatników.

W niedzielę wyborcy w Nadrenii Północnej-Westfalii pokażą kanclerz żółtą kartkę, a chadecko-liberalna koalicja najprawdopodobniej straci najważniejszy niemiecki land.

Realizuje się scenariusz, którego kanclerz obawiała się najbardziej. Przez kilka ostatnich tygodni Merkel robiła wszystko, by decyzje o kosztach planu ratunkowego dla pogrążonych w długach Greków przesunąć na czas po wyborach lokalnych. Zeszłotygodniowe załamanie kursu euro i presja ze strony pozostałych państw UE zmusiły ją jednak do wyłożenia 22,5 mld euro na pokrycie długów Aten. W ten sposób na kilkanaście godzin przed rozpoczęciem wyborów w 18-milionowym landzie kanclerz jest krytykowana ze wszystkich stron: zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników greckiego bailoutu.

- W normalnych warunkach polityka międzynarodowa nie wpływa tak mocno na regionalne wybory. Ale tym razem mamy do czynienia z nienormalną sytuacją - mówi nam Christian Hacke, politolog z uniwersytetu w Bonn, żyjący w sercu Nadrenii-Westfalii. Temat Grecji jest tu na ustach wszystkich, spychając na drugi plan dominujące zazwyczaj w takich wypadkach problemy lokalne. - Chodzi o pieniądze podatników, których brak szczególnie widać na prowincji, gdzie z powodu zadłużenia lokalnych wspólnot trzeba było np. zrezygnować tej zimy z odśnieżania - dodaje Hacke.

Sytuację Merkel pogarszają jeszcze doniesienia niemieckich mediów, wedle których plan ratunkowy dla Grecji może kosztować Niemców nawet więcej niż podawane od kilku dni do oficjalnej wiadomości 22,5 mld euro w ciągu trzech lat. Według "Sueddeutsche Zeitung" kraje takie jak Portugalia czy Hiszpania, których obligacje również padają ofiarą greckiej paniki na rynkach finansowych, mogą się domagać od reszty krajów strefy euro zmniejszenia składki na ratowanie Aten. - Różnicę i tym razem mieliby pokryć przede wszystkim Niemcy - konkluduje "SZ".

Takie doniesienia wywołują furię obywateli. Według wszystkich sondaży zdecydowana większość Niemców (od 57 do 86 proc.) uważa pomoc dla Grecji za błąd. Oliwy do ognia dolewają niemieckie tabloidy. - Doi nas cała Europa - pisał niedawno na pierwszej stronie "Bild-Zeitung".

Merkel nie może też liczyć na zwolenników greckiego planu ratunkowego. Ci bowiem od dawna oskarżają ją o to, że swoim zwlekaniem z przyznaniem Atenom unijnej pomocy tylko rozpaliła grecki kryzys i doprowadziła do paniki na rynkach finansowych. Zarzuty płyną nawet z jej partii. Świętujący w środę wieczorem w obecności 800 gości swoje 80. urodziny były kanclerz i zarazem mentor Merkel Helmut Kohl powiedział, że rząd sam nawarzył sobie piwa i teraz powinien je wypić. - Za czasów Helmuta byłoby to nie do pomyślenia - wtórował mu obecny na uroczystości były prezydent Niemiec Roman Herzog.

W takich warunkach dla znajdującej się w kleszczach kanclerz utrata Nadrenii-Westfalii może być niezwykle bolesna. A staje się to coraz bardziej prawdopodobne. Według ostatnich sondaży rządząca tu od 2005 roku koalicja CDU - FDP pod wodzą wiceszefa chadeków Juergena Ruettgersa nie może liczyć na obronę parlamentarnej większości. Do przejęcia władzy coraz wyraźniej szykuje się koalicja SPD - Zieloni prowadzona przez mówiącą z silnym lokalnym akcentem Hannelore Kraft. Ostateczny kształt parlamentarnej większości zależy tylko od wyniku skrajnej partii Lewica, która balansuje na granicy progu wyborczego.

Kanclerz martwi jeszcze jedno. Nadrenia-Westfalia zawsze była probierzem ogólnoniemieckich trendów politycznych. Na początku lat 70. to tutaj testowano koalicję SPD - Liberałowie, która potem rządziła Niemcami przez dekadę, podobnie było w latach 80. z aliansem SPD - Zieloni. Na dodatek pięć lat temu to pod wpływem wyborczej porażki w Nadrenii-Westfalii kanclerz Gerhard Schroeder rozpisał przedterminowe wybory do Bundestagu. Władzę przejęła wówczas Angela Merkel.

miał zatwierdzić pomoc dla Grecji. Kanclerz Merkel do końca walczyła o to, by rządowy wniosek przeszedł przy poparciu opozycyjnego SPD. Jeszcze wczoraj rano socjaldemokraci zapowiadali wstrzymanie się od głosu. W południe zapowiedzieli, że poprą wniosek, jeżeli zostanie do niego dołączona rezolucja zapowiadająca w przyszłości opodatkowanie rynków finansowych.

Rafał Woś

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.