Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Konserwatyści mogą samodzielnie utworzyć rząd

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Na dzień przed wyborami brytyjskim konserwatystom brakuje już tylko 14 mandatów do zdobycia bezwzględnej większości w 650-osobowym parlamencie.

Tak wynika z najnowszego sondażu "Daily Telegraph".

Zdaniem gazety partia Davida Camerona może liczyć na 38 proc. poparcia, laburzyści na 31 proc., a Liberalni Demokraci na 26 proc. Konserwatyści zyskali w ostatnich dniach sporo punktów, po tym jak premier Gordon Brown nazwał emerytkę Gillian Duffy "bigotką". Swoje poparcie dla Partii Pracy wycofał wpływowy "Financial Times", wspierając Camerona. Wczoraj lider torysów podjął ostateczną walkę o to, aby uniknąć wchodzenia w koalicję i samodzielnie utworzyć rząd. Będzie prowadził kampanię dosłownie bez przerwy: w nocy z wtorku na środę odwiedził pracujących na trzeciej zmianie robotników z Kornwalii.

Do tej pory spodziewano się, że po raz pierwszy od II wojny światowej Zjednoczonym Królestwem będzie rządziła koalicja. Od tej pory mógłby to być stały element brytyjskiej polityki, bo Liberalni Demokraci jako główny warunek współpracy z konserwatystami stawiają odejście od ordynacji większościowej na rzecz proporcjonalnej. Zdaniem "Daily Telegraph" nawet gdyby torysom brakowało do bezwzględnej większości kilkunastu głosów, i tak zdecydują się na samodzielne utworzenie rządu. Brakujące głosy zapewnią im unioniści z Ulsteru oraz niezależni deputowani.

W takim przypadku brytyjska prawica powróciłaby do władzy aż po 13-letniej przerwie.

Jednak zdaniem Charlesa Granta, prezesa londyńskiego Centre for European Reform, nie należy się w takim przypadku obawiać powrotu bezwzględnie antyeuropejskiej polityki Margaret Thatcher i Johna Majora. - Dzięki poszerzeniu Unia stała się o wiele bardziej proatlantycka, idee federalne poszły w zapomnienie, a po trudnościach z ratyfikacją traktatu lizbońskiego nikt nie myśli o przeforsowaniu kolejnych zmian instytucjonalnych. Konserwatyści nie mają więc za bardzo z czym walczyć - uważa ekspert. Jego zdaniem Cameron może natomiast przyjąć bezwzględną postawę w rozpoczynającej się debacie o nowym budżecie UE na lata 2014 - 2020, domagając się m.in. radykalnego ograniczenia wspólnej polityki rolnej, na której najwięcej korzysta Francja.

j.bie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.