Przez wstrzymanie lotów piłkarze z Barcelony musieli jechać tysiąc kilometrów autobusem
Chmura pyłu wulkanicznego przeszkodziła nie tylko politykom i turystom. Piłkarze Barcelony na dzisiejszy półfinałowy mecz Ligi Mistrzów z Interem musieli pojechać do Mediolanu autobusem.
To było jedyne wyjście. Lotniska zamknięto, a francuska kolej strajkowała. Mistrzowie Hiszpanii, aby zdążyć jeszcze przed meczem się zregenerować i przeprowadzić na miejscu choćby jeden trening, wyjechali ze stolicy Katalonii już w niedzielne popołudnie. Późnym wieczorem dotarli do Cannes, gdzie spędzili noc. Wczoraj przed południem ruszyli w dalszą podróż. W Mediolanie byli około 18. W sumie przejechali aż 985 km.
Bramkarz Barcelony Victor Valdes, choć zmęczony, mówi, że takie podróżowanie w przypadku porażki nie może być żadną wymówką. Zgadza się z nim Sergio Busquets, który wychodzi z założenia, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. - Może spędzanie tyle czasu ze sobą w jednym autobusie pozwoli nam lepiej skupić się na meczu? Zresztą pomogła nam muzyka i kilka filmów - śmieje się pomocnik.
- Zmęczenie? Dajcie spokój. Na półfinał Ligi Mistrzów to ja mógłbym nawet pójść pieszo - dodał jego kolega Dani Alves.
W Interze spokój łączy się z dużym szacunkiem dla rywala. - Jeśli teraz istnieje jakiś bóg futbolu, to na pewno jest nim Leo Messi - powiedział napastnik mediolańczyków Samuel Eto’o, który i tak liczy na premię rzędu 200 tys. euro za wyeliminowanie Barcelony.
rup
Kursy na stronie Bwin.com
1: 3.10 X: 3.30 2: 2.20
0: 2.75 1: 2.40
0: 3.60 1: 2.50
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu